Overblog Suivre ce blog
Editer l'article Administration Créer mon blog
4 octobre 2007 4 04 /10 /octobre /2007 21:38

 

Adaptacja w środowisku francuskim, specyficzne cele oraz warunki realizacji zadań.

            Już w trakcie opisywania wysiłków związanych z powstaniem domu wspomnieliśmy o niektórych trudnościach, z jakimi spotkały się pierwsze Siostry.

Trudności te stanowiły naturalną konsekwencję wchodzenia w nowe środowisko, które wymagało adaptacji i otwarcia się na to, co nowe. Pisał o tym Ojciec Święty Jan Paweł II w Encyklice Redemptoris missio, gdzie między innymi czytamy:

 

Misjonarze pochodzący z innych krajów winni włączyć się w świat społeczno-kulturowy tych, do których zostali posłani, przezwyciężając uwarunkowania środowiska swego pochodzenia. Tak, więc powinni nauczyć się języka regionu, w którym pracują, poznać najbardziej znamienne przejawy tamtejszej kultury, odkrywając jej wartości w bezpośrednim doświadczeniu. W ich przypadku nie chodzi oczywiście o zaparcie się własnej tożsamości kulturowej, ale o zrozumienie, docenianie, popieranie i ewangelizowanie kultury środowiska, w którym działają, a zatem o to, by byli w stanie nawiązać z nim rzeczywisty kontakt, przyjmując styl życia będący znakiem ewangelicznego świadectwa i solidarności z tamtejszymi ludźmi. 

Trudności pobytu na obczyźnie poza zorganizowanym Zgromadzeniem

 

Niewątpliwie pierwszą trudnością i wyzwaniem było pogodzenie się z faktem samotności na obcej ziemi i przebywania poza Zgromadzeniem. Siostra Donatylla w listach do Matki Generalnej jak również w Kronice często o tym pisała. Widziała potrzebę pozostania we Francji, ale równocześnie bardzo tęskniła za Polską, za mamą, za Zgromadzeniem.

W jednym z listów pisała, porównując siebie z S. Florencją:

 

S. Florencja to ma chyba inną naturę niż ja, jej się tu podoba, mówi, że do śmierci tu będzie. Ja to bym lotem ptaka poleciała do Was. Mama moja też już jest starsza, ciągle się pyta, kiedy wrócę. Ona biedna nic nie wie, że pobyt mój ma być na dłuższy czas.

Teraz, co do mojego przyjazdu to serce się wyrywa do Was, również mam moją kochaną mamę, która jest już starsza, ciągle pisze mi w listach, kiedy się zobaczymy. Czytając list, łzy stają mi w oczach- ofiarka, która też trochę kosztuje. Jednak roztropność nakazuje pozostać.

Szczególnie było jej trudno pogodzić się z tym, że była przez tak długi czas pozbawiona swojej wspólnoty zakonnej. W jednym z listów czytamy:

 

Ja już jestem więcej niż dwa lata poza Zgromadzeniem odosobnienie to odczuwam może teraz więcej niż z początku - płacze prawie codziennie- pesymizm mnie opanował jest to chyba wynik wyczerpania ogólnego.

 

            W poczuciu odpowiedzialności i realizmu, uprzedzała Siostry, które mają zamiar przyjechać do Francji, o trudnościach, z jakimi się muszą zmierzyć. Z drugiej jednak strony pragnęła, by siostry przyjechały jak najprędzej, by ulżyć jej samotności.

 

Ja nie chcę sióstr unieszczęśliwiać, gdyby później tęskniły bardzo i narzekały na mnie. Razem by nam się tak nie przykrzyło. Tu jest tyle naszych kochanych Polaków. Przepraszam, że tak nudzę, ale mi się samej bardzo przykrzy. Może, św. Józef, którego obrałam sobie od początku za opiekuna mojej podróży i mojego pobytu we Francji sam coś pomyśli i załatwi. Każe mi czekać to zaczekam, żeby tylko miały przyjechać

 

            W Kronice pisała również o tym, jak próbowała radzić sobie i szukać pociechy w samotności:

            Modliłam się dużo za przyczyną Matki Najświętszej i Świętego Józefa, którego tu w szpitalu była duża figura na ogrodzie. Kiedy przechodziłam spoglądając na Niego mówiłam: Święty Józefie pomóż mi, przyprowadź mi moje Siostry, opiekuj się mną gdyż jestem tu sama, itd.

Na ile trudną była dla pierwszych Sióstr, a zwłaszcza dla Siostry Donatylli, rozłąka z Ojczyzną, a zwłaszcza ze Zgromadzeniem, widać wyraźnie z fragmentu kolejnego listu:

 

pogrzeb-s.Donatylli-w-Montmorency1970.jpg

pogrzeb s.Donatylii


gr--b-S.Donatylli-1970.jpg
grób S.Donatylli

Pragnieniem moim jest abym mogła być pochowana na cmentarzu w Oświęcimiu abym z bliska mogła popatrzeć się na rozwój naszego Zgromadzenia, oraz aby ktoś od czasu do czasu odwiedził moją skromną mogiłę i pomodlił się za moją biedną duszę. Jeżeli by zaszła konieczna potrzeba, że musiałabym tu być pochowana na ziemi francuskiej to i na to się chętnie zgadzam, będzie to już moja ostatnia ofiara dla Zgromadzenia, które naprawdę kocham, któremu nic odmówić nie mogę.

Na klinice miałam ze sobą obrazek naszej Czcigodnej Matki Założycielki, kiedy tak bardzo cierpiałam, kiedy się czułam tak samotna pomiędzy obcymi z dala od swoich, to brałam ten obrazek do ręki i patrzyłam się na moją kochaną Matkę wtedy mi się wydawało, że się uśmiecha do mnie, czułam się mniej osamotniona a dolegliwości stawały się lżejsze. Kiedy tylko mogłam modliłam się dużo, łączyłam modlitwę z cierpieniem w intencjach Kościoła św. naszego Zgromadzenia, za cały świat itd.

Proszę nie myśleć, że jestem pesymistką nie, jestem taka jak byłam, ale muszę być lepszą i świętszą.

 

 Bariera językowa

 

Drugim wymaganiem adaptacji w nowe środowisko stał się oczywiście nowy język i związana z nim inna mentalność. Tak w Listach jak i w Kronice znajdujemy odzwierciedlenie trudności, z jakimi spotkały się pierwsze Siostry i jakie stają przed nimi także dziś. Była to bariera utrudniająca normalny, codzienny kontakt z ludźmi a także utrudniająca podjęcie pracy. W jednym z listów S. Donatylla pisała:

 

Jest mi bardzo ciężko, bo same Francuzki i nie mogą się ze mną dogadać, trudno chciałabym coś dać ze siebie dla dobra wspólnego, dlatego się trzeba pomęczyć z początku, najgorzej z językiem, ale trochę już idzie.

Siostra Florencja(...) miała dużo trudności z powodu właśnie tegoż języka, dla braku którego nie mogła rozpocząć pracy w szpitalu.

Dla Siostry Florencji była to też nie mała ofiara z początku. Nie znając języka, otoczenia, znalazła się całkiem sama.

 

Warto zaznaczyć, że Siostry podjęły pracę i równocześnie zaczynały się uczyć języka. To oczywiście utrudniało im naukę, ponieważ nie wiele czasu na nią zostawało.

 

 Potrzeba odpowiedniego przygotowania zawodowego.

 

            Jak już zaznaczyliśmy poprzednio, siostry nie mogły podjąć samodzielnego prowadzenia domu dla nich przygotowanego, ponieważ nie miały wymaganego wykształcenia pielęgniarskiego. Co prawda, np. S. Donatylla była pielęgniarką dyplomowaną, ale z dyplomem polskim, który nie był respektowany przez Ministerstwo Zdrowia Francji. Trzeba było więc zdobywać od nowa dyplom we Francji. Taka sytuacja pozostała do dziś.

            S. Donatylla była pierwszą Polką, która taki dyplom zdobyła. Kosztowało ją to sporo, jak sama pisze.

 

Ja muszę myśleć o dyplomie francuskim, bo nasze są nieważne. Rada orzekła, że jedna, chociaż musi mieć dyplom francuski i być odpowiedzialna za całość.

 

            Nauka w obcym języku i w innej mentalności nie była łatwa ani dla S. Donatylli ani dla innych. S. Donatylla nie kryje tych trudności:

 

Czas zdobycia dyplomu francuskiego był czasem dosyć ciężkim dla mnie, trzeba było sobie odmówić niejednej przyjemności, jak np. zwiedzania Paryża, uczestniczenia w różnych uroczystościach religijnych, spotkaniach naszych rodaków, nie mówiąc o nocach nieprzespanych i różnych trudach w obcym otoczeniu. Czysta intencja ponawiana przy każdym zdaniu, przy każdym słówku niezrozumianym a szczególnie przy każdym egzaminie pisemnym, który był prawie, co dwa tygodnie, została sowicie wynagrodzona. Podobno jestem pierwsza jako Polka przyjezdna, która przystąpiła do egzaminu. Było nas 500 do egzaminu jedna piąta odpadla.

 

            Z drugiej strony zdawała sobie sprawę, że nie wystarczy tylko jej dyplom, że trzeba robić wszystko, by zdobyły go także inne Siostry.

 

S. Celiana musi się uczyć języka i iść do szkoły pielęgniarskiej gdyż ja sama nie utrzymam na dłuższy czas, w każdej chwili może się coś stać i zostaną na lodzie

 

Sprawa uzyskania dyplomów nie była łatwa. Nie każdej z sióstr się to udało, ale jak widzimy w załączniku wiele z nich swój trud uwieńczyło zdobyciem dyplomu. Siostry niemające polskich dyplomów, pielęgniarskich ale nostryfikowaną polską maturę, po wstępnym egzaminie rozpoczynały szkołę, która trwała 3 lata. Te, które posiadały polskie dyplomy pielęgniarskie mogły podjąć naukę na drugim roku szkoły pod warunkiem zdania egzaminu przejściowego. W ostatnich latach wprowadzono zasadę, że wszyscy kandydaci muszą zdać egzamin wstępny konkursowy, co bardzo utrudniło dostanie się do szkoły. W niektórych szkołach siostry mogły nosić habity a w innych musiały przywdziać cywilne ubranie z tzw. względów tolerancyjnych.

Tabela I

Siostry, które zdobyły francuski dyplom pielęgniarski

 

L.p.

Imię i nazwisko siostry

Rok

Szkoła

1.

S.Donatylla Wilkosz

1967

Św. Józef- Paryż

2.

S.Celiana Dunal

1969

Św. Józef- Paryż

3.

S.Alojza Ptak

1975

Św. Józef- Paryż

4.

S.Lidia Bargiel

1980

Chaptal- Sarcelles

5.

S.Rufilia Gancarczyk

1984

Chaptal- Sarcelles

6.

S.Alfreda Kamińska

1984

Św. Józef- Paryż

7.

S.Teresa Kosior

1992

Św. Józef- Paryż

8.

S. Gabriela Chamik

1999

Św. Józef- Paryż

9.

S.Dawida Mokrzycka

2003

Francusko-amerykański szpital w Bobigny

 



 

Partager cet article

Repost 0
Published by Soeurs Franciscaines de N Dame des Douleurs - dans Oeuvres
commenter cet article

commentaires

Présentation

  • : Congrégation des Soeurs Franciscaines
  • Congrégation des Soeurs Franciscaines
  • : Congrégation vouée au service des malades,fondée en Pologne en 1881.Diffuse en permanence L'apostolat dans différents pays.
  • Contact

Bienvenue-Witamy

 Pieta-01.jpg         Bonjour à tous -Witamy         
Bienvenue à tous et à toutes .Merci pour votre passage sur notre site.La congrégation des soeurs Franciscaines de Notre dame des Douleurs oeuvre avec volonté et acharnement pour soulager et accompagner les plus meurtris par la vie,en leur prodiguant les soins physiques et spirituels nécéssaires à leur bien-être.

Dziękujemy wszystkim odwiedzającym nasze stronice internetowe za poświecony czas na przeglądnięcie artykułów i zapoznanie się z naszym posłannictwem i misją w Kościele. Zgromadzenie Córek Matki Bożej Bolesnej zgodnie z charyzmatem Założycieli stara się służyć i pomagać ubogim,chorym i cierpiącym.
Zgromadzenie świadome ogromu pracy w tej dziedzinie, przychodzi z pomocą potrzebującym. Podejmuje dzieła z przekonaniem i oddaniem aby w miarę możliwosci poprawić i stworzyć lepsze warunki życia człowieka. 

Centre de soins infirmiers

      
Centre de soins infirmiers des Sœurs

29, rue du Marché
95160 Montmorency
Tel:01.39.64.75.40


Permanence au Centre:
de: 12h à 12h30
      16h à 17h
      19h à 19h30
Soins infirmiers à domicile sur RV

Place des Victimes du V2

95170 Deuil la Barre

Tel :01.39.83.15.52

 

Permanence :

de :   12h à 12h30

et de: 18h à 18h 30
Samedi et Dimanche sur RV

Soins infirmiers à domicile

Sur RV

Messes à Deuil et Montmorency

Messes dominicales à Deuil la Barre
Samedi à 18 h à Notre Dame

dimanche à 9h.30 
en l'église Notre Dame
Place des Victimes du V2
à 11h
en l'église Saint Louis
10 rue du Chateau

 

Messes dominicales à Montmorency

samedi à 18h30 à la Collégiale

dimanche à 10h

en l'église St.François

à 11h15

à la Collégiale

Visit from 10/09/07