Overblog Suivre ce blog
Editer l'article Administration Créer mon blog
13 mars 2010 6 13 /03 /mars /2010 20:54

syn marnotrawny rembrandt orginal

En ce quatrième dimanche de carême, nous célébrons la « Domenica laetare » ou « dimanche de la joie ». A l’exemple du psalmiste, la liturgie nous invite à bénir, magnifier, exalter le nom du Seigneur : « Je bénirai le Seigneur en tout temps, sa louange sans cesse à mes lèvres. Je me glorifierai dans le Seigneur : que les pauvres m'entendent et soient en fête ! Magnifiez avec moi le Seigneur, exaltons tous ensemble son nom. » (Ps 33) Mais quel est donc le motif de cette joie ? La réponse nous est donnée à travers les autres lectures de la liturgie.

Commençons par nous pencher sur l’évangile. La figure du Fils prodigue est emblématique de la condition humaine pécheresse qui a besoin de réconciliation. Dans cette parabole bien connue de saint Luc, nous est révélée la miséricorde infinie du Père pour chacun de ses enfants, y compris et surtout, pour ceux qui se sont le plus éloignés de lui. Dans ce récit, nous contemplons notre réconciliation avec le Père, entre les bras duquel nous pouvons nous blottir à nouveau pour naître à la vie.

Joie des retrouvailles célébrées au cours d’un festin où l’on tue le veau gras. Joie d’une relation d’alliance restaurée, signifiée par le passage de l’anneau au doigt. Joie de la recréation de tout notre être par la Miséricorde divine, exprimée par la tunique blanche dont le père revêt son fils. Tout cela notre Père du ciel l’a réalisé pour nous en son Fils Jésus-Christ, mort et ressuscité pour nous : « il nous a réconciliés avec lui par le Christ. » (2 Co 5, 18) Désormais, comme nous le rappelle encore saint Paul dans la deuxième lecture, nous sommes des créatures nouvelles, « le monde ancien s'en est allé, un monde nouveau est déjà né. » (2 Co 5, 17)

L’entrée en Terre Promise à la suite de Josué avait déjà donné la certitude au peuple d’Israël que Dieu tenait toujours ses promesses (Cf. Jos 5, 10-12). Dans sa Miséricorde, Dieu s’était montré fidèle à son Alliance au-delà de toutes les infidélités de ses enfants durant les quarante années qu’ils avaient passé dans le désert. Entré dans « le pays où coulent le lait et le miel », après avoir traversé le Jourdain, le peuple avait pu célébrer dans la joie la Pâque du Seigneur. Cette Pâque n’était que la préfiguration de celle accomplie définitivement dans la mort et la résurrection de Jésus-Christ. La joie éprouvée par le peuple d’Israël à cette occasion n’était que l’annonce de celle du matin de Pâque après le triomphe du Christ sur la mort et du péché. Dieu a tenu ses promesses. Dans la joie, nous pouvons célébrer la fidélité de notre Père qui culmine dans le don de sa miséricorde en son Fils bien-aimé.

Nous nous savons sauvés par le Christ, réconciliés avec le Père, restaurés avec lui dans une relation de filiation que le péché était venu altérer. Par sa Parole de réconciliation, prononcée en son Verbe, le Père est venu redonner à notre humanité blessée la beauté du premier matin. Tout cela est absolument gratuit, pur don, et reflète l’être même du Père qui n’existe qu’en se donnant.

Certes, la victoire du Christ sur la mort et le péché n’est pas encore pleinement manifestée. Mais, dans la foi, nous avons la certitude que dans la mort et la résurrection de son Fils, « Dieu […] réconciliait le monde avec lui », et qu’« il effaçait pour tous les hommes le compte de leurs péchés. » (Cf. 2 Co 5, 19) Nourris de cette foi, nous marchons dans la joyeuse espérance de pouvoir un jour, à notre tour, ressusciter en Christ et d’être réunis pour le festin définitif dans le royaume du Père.

Toutefois, la miséricorde divine ne se montre efficace dans nos vies que dans la mesure où nous la laissons opérer. C’est notre manière de coopérer à notre salut : consentir à l’œuvre de réconciliation divine en nous, ce qui signifie avant toute chose reconnaître notre besoin de miséricorde. Notre Père du ciel le sait bien, lui qui par la bouche de son apôtre, nous adresse cet appel pressant : « Au nom du Christ, nous vous le demandons, laissez-vous réconcilier avec Dieu. » (2 Co 5, 20) Le carême est sans aucun doute un ps privilégié pour retrouver le chemin du sacrement de pénitence et expérimenter la joie d’être pardonné.

« Dieu qui as réconcilié avec toi toute l’humanité en lui donnant ton propre Fils, augmente notre foi en ta miséricorde. Que ton Esprit nous guide dans notre démarche de conversion de ce carême et qu’il nous soutienne pour que nous avancions résolument vers toi qui nous attends pour actualiser en nous ton œuvre de réconciliation ».

Frère Elie


14.III.2010.                              Przypowieść o synu marnotrawnym.

 

   Tylko św. Łukasz zachował nam tę niezwykłą przypowieść o synu marnotrawnym. Można by ją także zatytułować: „Przypowieść o miłosiernym Ojcu.”, bo któryż ojciec zachowałby się tak, jak ten z przypowieści o synu marnotrawnym?

 

    „Młodszy syn rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada.” Zauważmy, że „młodszy syn” był już człowiekiem pełnoletnim. Nie był dzieckiem. Mógł dziedziczyć. I on prosi ojca o część majątku, która na niego przypada. Jakiż tupet! Syn dziedziczy po śmierci ojca, a nie jeszcze za życia.

 

    Ojciec harował  całe życie. Dorobił się majątku. I teraz ma połowę oddać synowi... Zna  go dobrze. Wie, że jest lekkoduchem, że darowiznę roztrwoni. A mimo to zgadza się podzielić majątek.

 

    Chciałby, aby ten syn pozostał z nim w domu, ale zgadza się na jego odejście.         Dlaczego? Gdyby to jeden z najemników, służący, czy niewolnik, wystąpił z taką prośbą, nie pozwoliłby mu odejść: „Co ci przychodzi do głowy? Wracaj do swojej pracy!”. Ale to   jest syn! Człowiek wolny! ...

 

    Ojciec wie, że poza domem nie będzie szczęśliwy. Nie chce jednak zatrzymywać go siłą, bo wie także, że jeśli zostanie przy nim z musu, a nie z wolnego wyboru, także nie będzie szczęśliwy. Więc pozwala mu odejść, choć serce ojcowskie krwawi.

 

    Wyczekuje jednak powrotu syna. Wychodzi przed dom. Wypatruje. I oto spostrzega go, gdy był jeszcze daleko....

 

    I cóż?  Spodziewalibyśmy się, że teraz da mu naukę: „Nie chciałeś słuchać! Uparłeś się! Przehulałeś wszystko. Teraz wracasz w łachmanach!”. Nic z tego. Ojciec wybiega z domu naprzeciw wracającego syna. Wzruszony do głębi. Rzuca mu się na szyję. Całuje go.

 

    Syn przygotował sobie słowa powitania: prośbę o przyjęcie go jako jednego z najemników, bo już nie jest godzien być synem. Nic z tego.  Ojciec nie zostawia mu wolnej chwili. Od razu wydaje polecenia sługom: ”Przynieście najlepszą suknię! Dajcie mu też pierścień na rękę!” Pierścień jest znakiem, że przyjmuje go z  powrotem za syna, za dziedzica. Każe przynieść sandały-buty. Buty, w krajach gorących są oznaką godności człowieka. W Senegalu, marzeniem chłopców z małego seminarium było móc w niedzielę nałożyć buty, a nie iść do kościoła w „japonkach”- sandałkach ze sztucznego tworzywa.

 

  Na koniec, jakby tego było mało, ojciec wyprawia wielką ucztę: „Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie. Będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się.”

 

   Jakiż ziemski ojciec zachował by się w ten sposób?  Tym ojcem syna marnotrawnego z przypowieści jest sam Bóg. Przypowieść o miłosiernym ojcu, to opowiadanie o Bogu wypełnionym niezwykłą miłością, wprost pragnieniem wybaczania, byle tylko grzesznik zechciał przyjąć to przebaczenie, bo Bóg nie chce się narzucać. Jest wystarczająco bogaty, by -  mówiąc po ludzku – „bez mrugnięcia okiem” podzielić majątek. Wie, że dziecko nie będzie szczęśliwe, jeśli pozostawanie w domu ojca nie będzie z jego własnego wyboru. Nie zmusza więc, ale cierpliwie i to jak cierpliwie, oczekuje... Radość przeogromną sprawia Mu każdy powrót. Nie wypomina przeszłości!

 

    „Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu, gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to znaczy? Ten mu rzekł:  „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utoczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego.”

 

    Ten starszy syn przedstawia  sprawiedliwych, którzy wraz z Ojcem Niebieskim powinni by się cieszyć z nawrócenia swych braci, którzy jednak nie zawsze pojmują nieskończone  miłosierdzie Boga względem nawracających się grzeszników.

 

    „Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi...” Można by  dodać: „Gdzież jest sprawiedliwość?”

 

    Odpowiedź ojca, temu wiernemu synowi, ale o nieczułym sercu, doprawdy wprawia nas w podziw: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się.”

 

    Jakże Bóg jest  d o b r y .

 

   Człowiek pozostawiony sam sobie, własnej wyobraźni, nie wymyśliłby nigdy podobnego przedstawienia miłosiernego ojca, miłosiernego aż do tego stopnia! Jego miłosierdzie i delikatność przewyższa wszystko co zdolni jesteśmy sobie wyobrazić. Ta niesłychaność jego zachowania jest znakiem, że to opowiadanie pochodzi od Boga, niewyobrażalnie dobrego.

 

    Mówimy, że wiara opiera się nie na oczywistości dowodów ukazujących jakąś prawdę, ale na wiarygodności znaków potwierdzających, że jest słusznym, poprawnym, właściwym, przyjąć coś za prawdę. Takimi znakami wiarygodności są cuda zdziałane przez  Chrystusa, na które on sam się powołuje: „Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to mi nie wierzcie. Jeżeli jednak dokonuję, to choć byście mnie nie wierzyli, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we mnie, a ja w Ojcu.” [J.10,37-38] – słowa Jezusa, zapisane w ewangelii św. Jana, skierowane do jego przeciwników.

 

    Znakiem wiarygodności jest Zmartwychwstanie Chrystusa Pana.

 

    Mnie się wydaje, że znakiem wiarygodności jest także sama niesłychaność Jego nauki.  Amen.

 

                                                                                              Ks. Marian Sedlaczek.

Partager cet article

Repost 0
Published by Soeurs Franciscaines de N Dame des Douleurs - dans Evènements
commenter cet article

commentaires

Présentation

  • : Congrégation des Soeurs Franciscaines
  • Congrégation des Soeurs Franciscaines
  • : Congrégation vouée au service des malades,fondée en Pologne en 1881.Diffuse en permanence L'apostolat dans différents pays.
  • Contact

Bienvenue-Witamy

 Pieta-01.jpg         Bonjour à tous -Witamy         
Bienvenue à tous et à toutes .Merci pour votre passage sur notre site.La congrégation des soeurs Franciscaines de Notre dame des Douleurs oeuvre avec volonté et acharnement pour soulager et accompagner les plus meurtris par la vie,en leur prodiguant les soins physiques et spirituels nécéssaires à leur bien-être.

Dziękujemy wszystkim odwiedzającym nasze stronice internetowe za poświecony czas na przeglądnięcie artykułów i zapoznanie się z naszym posłannictwem i misją w Kościele. Zgromadzenie Córek Matki Bożej Bolesnej zgodnie z charyzmatem Założycieli stara się służyć i pomagać ubogim,chorym i cierpiącym.
Zgromadzenie świadome ogromu pracy w tej dziedzinie, przychodzi z pomocą potrzebującym. Podejmuje dzieła z przekonaniem i oddaniem aby w miarę możliwosci poprawić i stworzyć lepsze warunki życia człowieka. 

Centre de soins infirmiers

      
Centre de soins infirmiers des Sœurs

29, rue du Marché
95160 Montmorency
Tel:01.39.64.75.40


Permanence au Centre:
de: 12h à 12h30
      16h à 17h
      19h à 19h30
Soins infirmiers à domicile sur RV

Place des Victimes du V2

95170 Deuil la Barre

Tel :01.39.83.15.52

 

Permanence :

de :   12h à 12h30

et de: 18h à 18h 30
Samedi et Dimanche sur RV

Soins infirmiers à domicile

Sur RV

Messes à Deuil et Montmorency

Messes dominicales à Deuil la Barre
Samedi à 18 h à Notre Dame

dimanche à 9h.30 
en l'église Notre Dame
Place des Victimes du V2
à 11h
en l'église Saint Louis
10 rue du Chateau

 

Messes dominicales à Montmorency

samedi à 18h30 à la Collégiale

dimanche à 10h

en l'église St.François

à 11h15

à la Collégiale

Visit from 10/09/07