Overblog Suivre ce blog
Administration Créer mon blog
28 mai 2012 1 28 /05 /mai /2012 14:30

 

    mini-IMG 3808

 

W Hałcnowie, gdzie znajduję się nasz dom macierzysty, do którego Matka Małgorzata Szewczyk (Założycielka Zgromadzenia Córek Matki Bożej Bolesnej – Sióstr Serafitek) przybyła z Zakroczymia w 1991 roku, Siostry bardzo licznie zgromadziły się na swoje coroczne rekolekcje. Do Domu Rekolekcyjnego w Hałcnowie, Siostry przyjechały z trzech prowincji w liczbie około 80 osób. Był to czas dłuższego weekend`u, wolny od pracy, więc rekolekcje trwały od 28 kwietnia do 5 maja 2012r.

Ćwiczenia Rekolekcyjne prowadził o. Grzegorz Jaroszewski Redemptorysta z Tuchowa w zastępstwie swojego przełożonego. Jak podkreśliły Siostry w podziękowaniu końcowym: były to rekolekcje XXI wieku. Nie brakowało zapału, modlitwy, radości, skupienia i zaangażowania Ojca Grzegorza, który odprawiał z nami rekolekcje. Nie brakowało go nigdzie. Jego aparat fotograficzny nie ominął nikogo, każdy był zauważony i przedstawiony w odpowiednim czasie. Chce się powtórzyć za św. Teresą od Dzieciątka Jezus, że: „wszystko jest łaską”.

Towarzyszyła nam wyjątkowa pogoda, piękna wiosna, drzewa okwiecone i piękne słońce. Kontemplowałyśmy Boga chodząc po dywanach kwiatów w Jego hałcnowskim ogrodzie. Konferencje były przedstawiane w sposób multimedialny, łatwiejszy do zapamiętania. W kaplicy nie widać było żadnej głowy opadającej ze zmęczenia, czy też drzemiącej... Program był urozmaicony, plan dnia zmienny, bezrutynowy, a wszystko po to, by głębiej wejść w kontakt osobisty z Bogiem i odnaleźć swoją tożsamość.

Nie brakowało tez przeróżnych „przedmiotów - rekwizytów” jakie Ojciec Grzegorz używał dla zobrazowania przedstawianej prawdy. Najpierw figurka Dzieciątka Jezus – zapraszała by się stać jak dzieci na czas Rekolekcji i swoim Życiu Zakonnym – Konsekrowanym. Następnie krzyż – taki dopasowany na miarę każdego i zachęta, aby brać krzyż swojej codzienności i iść za Jezusem w swoje codzienne życie – takie normalne, proste, zwyczajne. Aby dopełnić obraz budowany słowem i rekwizytami, wraz z przesłaniem jakie w nasze życie wpisuje Eucharystia, pojawił się obok ołtarza bochen chleba – znak spełnienia słów Jezusa; „Ja Jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20). A tak naprawdę, te wszystkie rekwizyty miały za zadanie zobrazować i przybliżyć słowa św. Alfonsa Marii de Ligurio: „Bóg oszalał z Miłości do człowieka, aż po żłóbek, aż po chleb, aż po krzyż”.

Były też szklanki – różnej wielkości – takie puste, które można napełnić i te pełne, niezdolne do przyjęcia czego kolwiek więcej.

W czasie jednej z Mszy św. odtwarzana była przez Ojca scena ustanowienia Eucharystii wraz z umyciem nóg i zachęta do służenia innym. Mogłyśmy zobaczyć oryginalne szaty żydowskie (Talit, Tałes – żydowska chusta modlitewna), które przywiózł Ojciec ze swej pielgrzymki po Ziemi Świętej. 

Wieczorem był dwa razy film o treści religijnej, podejmując tematykę konferencji dnia jako swojego rodzaju uzupełnienie.

Nasza Wspólnota Rekolekcyjna była także obdarowana przepięknym talentem Siostry Pio, która na czas Rekolekcji pełniła posługę organistki. Nie zabrakło Sióstr obdarowanych przepięknym głosem – prawie anielskim, które śpiewając ubogacały możliwość przeżywania Liturgii Eucharystycznej czy innych naszych wspólnych nabożeństw.

Przeżywając takie Rekolekcje nie można zapomnieć o tych Siostrach, które w milczeniu służyły – wypełniając iście posługę Ewangelicznej Marty – poświęcając swój czas pracy w kuchni, obierając jarzyny, robiąc zakupy, myjąc naczynia, sprzątając czy też wiele innych drobnych posług. Za tę ich posługę – służby należy się im wielka wdzięczność i modlitwa.

Niech za wszelkie dary otrzymane od Pana Bogu i od ludzi, w te dni naszych Rekolekcji będą wielkie dzięki. 

 

 

mini-IMG 3766

 

 

mini-IMG 3774

 

mini-IMG 3773

 

mini-IMG 3785

 

mini-IMG 3772

 

mini-IMG 3762

 

mini-IMG 3764

 

mini-IMG 3765

 

 

mini-IMG 3831

 

mini-IMG 3806

 

 

 

mini-IMG 3829

 

mini-IMG 3833

 

03. Rekolekcje - Bielsko-Biała, Hałcnów - 2012 rok

 

mini-IMG 3851

 

13. Rekolekcje - Bielsko-Biała, Hałcnów - 2012 rok

 

 

mini-IMG 3860

 

mini-IMG 3869

 

19. Rekolekcje - Bielsko-Biała, Hałcnów - 2012 rok

 

mini-IMG 3855

 

 

mini-IMG 3899

 

 mini-IMG 3927

 

mini-IMG 3921

 

mini-IMG 3890

 

Photos: O.Grzegorz Jaroszewski CSSR

Repost 0
Published by Soeurs Franciscaines de N Dame des Douleurs - dans Evènements
commenter cet article
12 février 2012 7 12 /02 /février /2012 15:40

 

mini-IMG 0074KIedrowski pogrzeb (4)

 Nous avons célébré à l'église polonaise de Paris l'enterrement du Père General Witold Kiedrowski

 

mini-IMG 0074KIedrowski pogrzeb (31)

 

 

mini-IMG 0074KIedrowski pogrzeb (14)

 

mini-IMG 0074KIedrowski pogrzeb (29)

 

mini-IMG 0129Kiedrowski pogrzeb27-01-12 (35)

 

 

mini-IMG 0086Linowa I-12 pogrzeb (1)

 

mini-IMG 0086Linowa I-12 pogrzeb (28) 

 

 

 mini-IMG 0086Linowa I-12 pogrzeb (7)

 

mini-IMG 0086Linowa I-12 pogrzeb (12)

 

Photos:S. Korycinska

Repost 0
Published by Soeurs Franciscaines de N Dame des Douleurs - dans Evènements
commenter cet article
28 avril 2011 4 28 /04 /avril /2011 22:22

 

 

Enghien 1

 

Exceptionnelement cette année les calendriers chrétiens d'Orient et d'Occident coïncident. Ainsi les chrétiens de toutes dénominations et de toutes natures ont célébré Päques le même jour. Dimanche 24 Avril 2011 à 7.30 nous avons eu l'occasion d'exprimer notre foi commune dans la Joie et l'Espérance en nous rassemblant au bord du Lac d'Enghien dans le jardins des roses pour une célébration oecuménique de la Proclamation de la Resurrection, préparée par des Eglises chrétiennes du Val d'Oise: l'Eglise catholique romaine, l'Eglise Evangelique libre, l'Eglise Orthodoxe copte et l'Eglise réformée de France.


Enghien 2

 

 

 

Enghien 3

 

 

 

Enghien 4

 

 

Enghien 6-copie-1

 

Enghien 5

PAQUES à ENGHIEN

Par Mgr Jean-Yves Riocreux le dimanche 24 avril 2011, 10:10

 

L'an dernier, sur le parvis de la Défense, nous avions vécu une belle célébration matinale de Pâques. Ce matin aux aurores, au bord du lac d'Enghien, les chrétiens de toutes confessions ont annoncé "Christ est ressuscité!".

Le lieu est emblématique: Enghien, ville avec son lac et son casino - le plus important de France-. Il y a 5 ans déjà, dans le cadre de la visite pastorale, j'avais eu l'occasion de découvrir cette ville, riche, avec son église Saint Joseph toujours ouverte et très fréquentée. Ce matin, alors que le jour se levait, nous étions nombreux au bord du lac dans la joie de Pâques. Tout avait été remarquablement préparé par une équipe mixte de catholiques, protestants et coptes orthodoxes. Les rôles avaient été répartis, afin que chaque Eglise puisse être représentée dans cette célébration. Des tracts avaient été plargement distribués, et 500 chrétiens de toutes confessions étaient là, heureux de se retrouver. Après un temps de prière en privé avec les différents pasteurs dans une salle donnant sur le lac, nous prenons place sur un podium pour l'accueil, la prière, l'écoute de l'Evangile de la Resurrection par un diacre catholique et un protestant, président de l'Alliance Biblique Française. Après le commentaire de l'Evangile, l'annonce de la résurrection dans une dizaine de langues - latin, grec, russe, allemand, anglais, allemand, araméen...- et la prière avec un beau symbole, celui d'un globe terrestre arrivé par barque sur le lac. Invitation est faite alors à ouvrir notre coeur aux dimensions du monde en mentionnant les quatre points cardinaux et les multiples problèmes dans le Val d'Oise et dans le monde. Le chant final "A toi la gloire, ô Ressuscité" exprime bien notre la joie de tous les chrétiens unis dans la même foi et priant le Notre Père. Prochaine occasion de célébrer Pâques en commun avec les chrétiens de toutes Eglises: 2014.

Repost 0
Published by Soeurs Franciscaines de N Dame des Douleurs - dans Evènements
commenter cet article
21 février 2011 1 21 /02 /février /2011 14:53

 

 

  !cid 5673EB8DF1CC4A3D9023D9D26DD4B26D@krzysztof!cid 1172693418D044AA94F9DD90A2F762B7@krzysztof

!cid 880A5A0C97A94FCFABDA6539A49D3996@krzysztof

!cid 36FB84C1E3CE4C6CA79458FAF2B5EF74@krzysztof

!cid 07E338F17635413080E408D57B6A4385@krzysztof

!cid 9A53723D33274C4EBBE89F0F8562E5FA@krzysztof

!cid E5B6D1A28859471A8D4D0F215BC63AD5@krzysztof

!cid B3EFDF45041847FEA61ACD422916354F@krzysztof

!cid 9446EC5EE155448D8EFF0E45C6374940@krzysztof

!cid 91E9C3BF7D86422BBA9C1A829720F11C@krzysztof

!cid 43392799AFF843A3A23B806A00FD377A@krzysztof

!cid 1AE420E746BF45C3A01CD8C8B660484D@krzysztof

!cid C7283B7029644167BDFD910EC237ABF8@krzysztof

 

 

Nous nous plaignons des croix

que nous avons à porter,

mais ne réalisons pas qu'elles nous

préparent pour les travers de la route

que Dieu voit et que nous ne voyons pas!

Quelle que soit votre croix,

quelle que soit votre souffrance,

il y aura toujours du soleil après la pluie...

MERCI SEIGNEUR ...

Repost 0
Published by Soeurs Franciscaines de N Dame des Douleurs - dans Evènements
commenter cet article
20 février 2011 7 20 /02 /février /2011 21:01

 

 

 

. DSCN5277

 

 

 

 

Le 11 Février c'était le jour consacré à Notre Dame de Lourdes. L'Eglise a fêté la journée mondiale des malades. C'est pourquoi infatigable Père Crépin, l'auteur d'un scénario sur Lourdes, avec un groupe de paroissiens de Montmorency, nous ont préparé ce dimanche 20 Février, une rencontre avec la Vierge Immaculée Conception par une prière -chapelet-méditation devant la grotte de Massabielle, en présence de Ste  Bernadette et de l'eau vive venant de Lourdes. Chaque personne âgée a pu repartir avec un petit flacon d'eau de Lourdes.Vous pouvez voir les photos. Ce scénario peut aider les catéchistes à animer les rencontres avec les jeunes. Merci à l'auteur de son témoignage d'amour à Notre Dame et de nous procurer ce texte précieux.

 

 

 

ALLEZ BOIRE A LA FONTAINE

 

DECOR et MATERIEL :

A droite, une évocation de la grotte de Lourdes.

La statue de Marie est voilée.

Devant la grotte, 4 ou 5 cruches remplies d'eau.

5 cierges luminaires éteints devant la grotte et sur l'autel.

Le cierge pascal allumé près de l'autel.

Réserve d'eau près de la colonne.

Devant l'autel, une cuve baptismale vide.

Un cierge mis dans le fond de l'église.

Allumettes.

 

LECTEURS : Le prêtre : Père Crépin

Bernadette (+1 en voix off)

Première lectrice + Deuxième lectrice + Mme Millet

Premier lecteur + Deuxième lecteur

 

INTERVENANTS :

Un animateur de chants

un maître d'oeuvre

 

DEROULE :

 

Chant : refrain du chant « C'est toi Seigneur, qui nous as choisis »

 

C’est toi, Seigneur, qui nous as choisis

Tu nous appelles tes amis

Fais de nous les témoins de ton amour.

 

Le prêtre (tourné vers l'assemblée) :« Avant de poursuivre le chant et pour que les choses soient bien claires, je me permets de vous poser une question : Pourquoi Dieu nous as-t-il choisis ? »

Le premier lecteur :« Pour être saints et immaculés en sa présence dans l'amour. C'est ce qu'a écrit l'auteur de la lettre aux chrétiens d'Ephèse ».

Le prêtre :« Immaculé ». A qui pensait-il, l'auteur de la lettre ?

Le premier lecteur : « Mais à tous les hommes..

Le deuxième lecteur : Tout en sachant bien que ce serait impossible pour nous, les hommes, d'être totalement immaculés, sauf pour Marie.

Le prêtre : Et c'est pourquoi, c'est elle que nous voulons prier ce soir ou plutôt contempler comme la contemplent le Père, le Fils et le Saint Esprit et c'est avec elle que nous prions le Père.

 

Au nom du Père et du Fils et du Saint Esprit.

Prions le Seigneur.

Dieu, notre Père, nous te rendons grâce parce que tu nous as tous choisis pour que nous soyons saints et immaculés en ta présence. Seule, marie, la mère de ton Fils est entrée totalement dans ton projet d'amour. Aide-nous ce soir à la saluer, à la contempler, en union avec tous tes enfants, en particulier avec tous les malades, ceux qui vont à Lourdes et ceux du monde entier.

Nous te le demandons par ton Fils Jésus et par votre Esprit Saint. Amen.

 

Ave Maria de Schubert.

 

200220112433

 

Le deuxième lecteur s'adresse au prêtre :

A mon tour de vous poser une question. Puisque seule Marie est immaculée, pourquoi l'ange gabriel ne l'a-t-il pas saluée en lui donnant ce titre ?

Le prêtre :

La lettre aux Ephésiens n'était peut-être pas encore écrite et puis Luc a préféré mettre fans la bouche de l'ange les paroles des prophètes : « Réjouis-toi, fille de Sion, car voici que je viens pour demeurer au milieu de toi » (Zach.2,14).

Malheureusement quand ils se sont mis à honorer Marie, les premiers chrétiens se sont contentés de dire : « Je vous salue, Marie » au lieu de dire : « Réjouis-toi ». Et c'est bien plus tard que l'Eglise a donné à Marie le nom d'Immaculée pour nous faire comprendre qu'elle avait toujours été docile, servante, sans tâche, dès le début de sa vie, dès sa conception. Mais on ne l'a jamais saluée en récitant la prière du chapelet.

(Ici, lecteurs et lectrices murmurent la prière du chapelet tandis que le prêtre continue de parler)

Et c'est pourquoi, au milieu du 18ème siècle, dans une ancienne prison qu'on appelait le cachot, c'est avec les mots de l'ange Gabriel que François, Marguerite et leurs trois enfants saluaient Marie. François est un ancien meunier accusé injustement d'avoir volé un sac de farine. Il vient de sortir de prison. Il est sans travail.

(On entend Bernadette tousser).

Heureusement que Marguerite, son épouse, apporte un peu d'argent à la maison en faisant des ménages? Celle qui tousse, c'est Bernadette, l'aînée, âgée d'une douzaine d'années. Elle est asthmatique et la fumée de la cheminée n'arrange rien. En un mot, ce n'est pas la richesse. Unissons-nous à leurs prières, à celle de tous les pauvres, de tous les malades.

 

Première dizaine de chapelet

 

200220112424

 

(Venant du fond de l'église, une jeune fille s'approche du chœur et va mimer les paroles que prononceront les 2 lectrices. Elle peut être vêtue comme Bernadette).

 

Bernadette : Aidez-moi à jeter des pierres dans l'eau glacée pour que je passe.

Première lectrice : Tu n'as qu'à faire comme nous.

Bernadette : maman ne veut pas à cause de mon asthme.

Deuxième lectrice : Alors ramasse du bois là où tu en trouves.

                                                          Déposer des branches dans l'allée centrale

(Dévoilement et éclairage de la statue de Marie. Là, Bernadette qui se trouve dans le chœur se met à genoux et fait avec difficulté le signe de la croix).

Première lectrice : Mais que fait-elle ? Elle se met à genoux et fait le signe de la croix ! Deuxième lectrice : On dirait qu'elle le fait avec difficulté comme si c'était la première fois.

Première lectrice : Au retour, elle nous dira : j'ai vu quelque chose de blanc qui avait la forme d'une dame dans la grotte à cochons.

Deuxième lectrice : Elle ajoutera : je ne pouvais pas faire le signe de la croix. C'est quand elle m'a montré que j'ai pu.

Le prêtre : Nous, nous pouvons et nous savons qui est cette Dame. Alors, avec Bernadette, nous la saluons après avoir bien f ait le signe de la croix et mieux découvert ce qu'il signifie. N'est-il pas un acte de foi devant Dieu qui est Père, Fils et Esprit Saint. Un acte de foi aussi devant la croix, la souffrance, la maladie, la mort devant tout chemin de résurrection.

 

Signe de croix et deuxième dizaine de chapelet

 

(Bernadette se relève et sort et va sans le fond de l'église pendant le chant tandis que s'éteint la lumière éclairant la statue).                     Eteindre

 

Chant :

Vierge sainte, Dieu t'a choisie

Depuis toute éternité,

Pour nous donner son Fils bien-aimé,

Pleine de grâces, nous t'acclamons.

Ave, ave, ave Maria.

 

Première lectrice : Chère maman Marguerite, je voudrais que vous demandiez à Bernadette de m'emmener avec elle à Massabielle. Personne ne le saura.

(Venant du fond arrive Bernadette, un cierge éteint à la main, accompagnée de Mme Millet. Mme Millet allume le cierge de Bernadette au cierge pascal. Bernadette et Mme Millet s'agenouillent. La statue s'éclaire).           LUMIERE

Bernadette (à voix basse) : Elle y est !

Première lectrice (à voix basse après un court silence) : Demande-lui d'écrire son nom. Bernadette : Je lui ai demandé. Elle s'est mise à rire et elle a dit : « Voudriez-vous me faire la grâce de venir ici pendant 15 jours »? Elle a dit aussi : « je ne vous promet pas que vous serez heureuse dans ce monde mais dans l'autre ».

 

(Là, Bernadette agenouillée donne son cierge à Mme Millet qui est près d'elle et baise le sol. Puis, l'une et l'autre se relèvent et sortent. Bernadette laisse son cierge allumé devant la statue. La lumière s'éteint).                Eteindre

 

Le prêtre : Sur la route du retour, Madame Millet questionna Bernadette.

Première lectrice : Pourquoi as-tu baisé la terre ?

Bernadette : La Dame me l'a demandé. Elle a dit aussi : priez Dieu pour la conversion des pêcheurs.

Le prêtre : A cette époque, qui étaient les pécheurs, ceux qui refusaient de devenir saints et immaculés ?

Premier lecteur (avec mépris) : Une petite Lourdaise qui a pris le souffle des montagnes pour celui de l'Esprit Saint ! Tout le monde rit de toi et dit que tu es folle.

Deuxième lecteur : Alors, comme ça, tu vois la Sainte Vierge !

Bernadette : Je n'ai jamais dit que c'était la Sainte Vierge.

Premier lecteur : C'est l'avenir de notre cité qui est en jeu. Moi qui ai tout sacrifié pour moderniser notre ville ! Tous mes plans s'effondrent.

Deuxième lecteur : Tranquillisez-vous, mon cher collègue. Il n'y aura bientôt plus de surnatirel que la science ne puisse décrire en l'expliquant.

Le prêtre : Il y a toujours des pécheurs qui refusent le projet d'amour de Dieu. Nous aussi, il nous arrive de refuser d'entrer dans la lumière, cette lumière que nous célébrons le jour de Pâques, le jour de nos baptêmes et de nos professions de foi, ces lumières que nous déposons sur nos autels et devant marie et aussi, ne l'oublions pas, à droite et à gauche du cercueil de ceux qui nous quittent. Mais il est plus facile d'allumer des cierges que de vivre dans la lumière et de rayonner la lumière de Jésus. N'est-ce pas ce que nous avouons devant Marie quand nous disons : « priez pour nous, pauvres pécheurs, maintenant et à l'heure de notre mort ». Redisons lui cela humblement et prions pour les pécheurs pendant cette troisième dizaine de chapelet.

 

(APRES ces paroles, des BOUGIES ont été allumées sur l'autel et devant la statue de Marie)

 

Troisième dizaine de chapelet

 

 

 

 

DSCN5264

Chant :

Lumière des hommes Nous marchons vers toi

Jésus-Christ Fils de Dieu Tu nous sauveras

 

1. Ceux qui te cherchent Seigneur

Tu les conduis vers ta lumière

Toi la route des égarés

 

2. Ceux qui te trouvent Seigneur

Tu leur promets vie éternelle

Toi la pâque des baptisés °°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°° Bernadette : Monsieur le curé, la dame de la grotte m'a chargée d'une commission pour vous.

Premier lecteur : Quelle dame ? Bernadette : Une très belle dame qui me parle à Massabielle dans un trou, au-dessus du rosier sauvage.

Premier lecteur : Tu connais son nom ?

Bernadette : Non, monsieur le curé.

Premier lecteur : Tu ne lui as pas demandé ?

Bernadette : Si mais elle s'est mise à rire.

Premier lecteur : Le journal écrit que c'est la Sainte Vierge.

Bernadette : Je n'ai jamais dit que c'était la Sainte Vierge.

Premier lecteur : mais tout le monde le croit. C'est la même chose, tous ceux que tu fais courir là-bas.

Bernadette : Je ne demande à personne de me suivre. Elle m'a dit aussi qu'on demande aux prêtres qu'on me bâtisse une chapelle.

Premier lecteur : Où çà ?

Bernadette : à la grotte. Pas une grande, une chapelle au plus court, même toute petite. Premier lecteur : Tu as de l'argent, toi ?

Bernadette : Non, monsieur le curé.

Premier lecteur : Moi, non plus. Ecoute-moi bien. Ceux qui ont la faiblesse de te suivre s'imaginent que s'est la Sainte Vierge.

Bernadette : Je ne sais pas si c'est la Sainte Vierge mais je la vois comme je vous vois. Premier lecteur : Tu vas d'abord lui demander son nom à cette belle dame et si elle prétend avoir droit à une chapelle, dis-lui de ma part qu'elle le prouve en faisant un miracle. Puisqu'il y a un églantier dans ta grotte, dis-lui qu'elle le fasse fleurir en plein février. J'aimerais voir çà. Maintenant, file, j'ai des choses plus sérieuses à faire. Bernadette : la dame demande aussi qu'on vienne en procession à la grotte.

Premier lecteur : Je t'ai dit : file.

Le prêtre : S'il n'y avait pas encore ni procession ni petite chapelle, il y avait, en revanche, des chrétiens de plus en plus nombreux qui suivaient Bernadette à la grotte, des chrétiens et aussi des non-chrétiens, des curieux, voire même des athées.


(Bernadette arrive, elle s'agenouille, fait le signe de la croix. La statue s'éclaire. Elle semble écouter. Puis elle fait les gestes exprimés par les lecteurs et les lectrices).

                                                                    LUMIERE

Première lectrice : Mais que fait-elle ? Elle cherche quelque chose.

Deuxième lectrice : De la main droite elle désigne le Gave ! Non, ce n'est pas ça. Elle s'est trompée.

Deuxième lecteur : Elle entre au fond de la grotte. Comment ! La voilà qui s'agenouille dans la boue.

Premier lecteur : Pourquoi faire ? Elle semble boire !

Première lectrice : Comment, cette eau boueuse !

Deuxième lectrice : Et maintenant, elle mange de l'herbe ! C'est un comble !

Première lectrice : Mais regardez, de l'eau se met à couler hors de la grotte.

Premier lecteur : Et ce n'est plus de l'eau boueuse mais de l'eau claire.

Le prêtre : C'est l'eau qu'ont prédit les prophètes, l'eau que Moïse a fait jaillir du rocher. L'eau qui sort du temple de Jérusalem et fait fleurir les arbres sur son passage.

 

                                                             Eteindre

(Bernadette quitte la grotte et sort à droite. La lumière s'éteint)

(Ton joyeux)

Deuxième lectrice : « Vous tous, qui avez soif, venez vers l'eau. Même si vous n'avez pas d'argent, venez. Achetez du blé et consommez et, sans payer, du vin et du lait » (Isaïe 55,1).

Deuxième lecteur : « je répandrai de l'eau sur le sol assoiffé. Je répandrai mon Esprit sur ta race » (Isaïe 44,3).

Première lectrice : « Celui qui boira de l'eau que je lui donnerai n'aura plus jamais soif ». (Jean.4,14).

Premier lecteur : Il m'a dit : « Va te laver à la piscine de Siloé. J'y suis allé et, maintenant, j'y vois » (Jean.9,11).

Bernadette, les rejoignant : La Dame m'a dit : « Allez boire à la fontaine et vous y laver ».

Le prêtre : Ils sont venus, ils ont bu, ils se sont lavés.

Deuxième lectrice : Et voici qu'Eugénie qui n'y voyait plus que la nuit voit maintenant pendant le jour.

Deuxième lecteur : Et qu'un jeune enfant paralysé se remet à marcher.

Première lectrice : Et que le petit prince impérial retrouve la santé.

Premier lecteur : Et moi aussi. Mon oeil droit était foutu et, maintenant, j'y vois des deux yeux.

Après leur intervention, les deux lecteurs et lectrices ainsi que Bernadette ont pris une cruche d'eau à la grotte et ont rejoint la cuve baptismale.C'est ensemble qu'ils versent, ensemble, l'eau dans la cuve puis rejoignent leur place. Bernadette va au fond de l'église. Le prêtre bénit cette eau.

 

Le Prêtre : C'est le moment de penser à tous les malades, à tous ceux qui vont à Lourdes, boivent l'eau de la grotte et se baignent dans les piscines, à tous ceux, jeunes et moins jeunes, qui se mettent au service des malades et qui, bien souvent, reviennent transformés, illuminés, affermis dans leur foi. Prions aussi pour tous les malades de notre diocèse et du monde entier.

Puisse Marie nous aider tous à découvrir qu'il n'y a pas que l'eau et le vin et le pain pour notre corps. Pour devenir immaculés, nous avons besoin d'un autre pain partagé et du vin de la nouvelle alliance et des dons de l'Esprit-Saint.

Nous prions Marie.

 

Quatrième dizaine de chapelet

 

200220112422

 

(Pendant le chapelet, Bernadette, venant du fond, s'est agenouillée dans le chœur, tournée vers la grotte. Tout à coup, au 5ème « Je vous salue, Marie » de la dizaine, la grotte s'est éclairée.

                                                                                                 LUMIERE

Bernadette a prêté l'oreille, s'est levée et a rejoint le fond précipitamment en murmurant ce que la Bernadette lectrice répète au micro pendant que Bernadette retourne au fond de l’église).« Que soy era Immaculada councepciou ».

 

A la fin de la dizaine, Bernadette lectrice : Monsieur le curé « Que soy era Immaculada councepciou ».

Premier lecteur : Qu'est-ce que tu dis ?

Bernadette : Que soy era Immaculada councepciou.

Premier lecteur : Qui t'a dit ça ? Dans quel livre ?

Bernadette : C'est la Dame.

Premier lecteur : Tu sais ce que cela veut dire ?

Bernadette : Non, Monsieur le curé.

Premier lecteur : Mais Immaculé, ça signifie quoi ?

Bernadette : ça signifie quelque chose de propre.

Premier lecteur : « Immaculada councepciou » : « je suis l'Immaculée conception ». La prêtre : Bernadette ne pouvait comprendre le sens de ces mots. C'est le nouveau titre que l'Eglise venait de donner à Marie depuis quelques années. La Dame de la grotte était bien Marie, celle qu'Elisabeth avait salué dans l'évangile de Luc en disant : « Tu es bénie entre toutes les femmes. Comment m'est-il donné que vienne à moi la Mère de mon Seigneur . » Une dernière fois, nous la saluons avec les paroles de l'ange à Elisabeth avant de rendre grâce à Dieu notre Père, par Jésus et dans l'Esprit à l'aide de notre grande prière de louange et de remerciements que nous appelons la messe.

 

Cinquième dizaine de chapelet

 

 

DSCN5274

 

La cuve contenant l'eau bénie par le prêtre est déposée à l'entrée de l'église. Les chrétiens peuvent tremper leurs mains dans l'eau et se signer.

Repost 0
Published by Soeurs Franciscaines de N Dame des Douleurs - dans Evènements
commenter cet article
5 novembre 2010 5 05 /11 /novembre /2010 12:24

             Rozne 0063Montmorency 1 XI-10 (46)

 

Le jour de la Toussaint, les Polonais de la Mission Catholique de Paris se sont rassemblés au cimetière de Montmorency pour une messe présidée par Mgr Stanislas Jez à l'intention des victimes d'un accident à Smolensk du 10.04.2010.  

 

 Rozne 0063Montmorency 1 XI-10 (41)

 

 

Rozne 0063Montmorency 1 XI-10 (36)

 

 

Polska Misja Katolicka w Paryzu w dniu  Wszystkich Swietych zorganizowala pielgrzymke na groby Polakow w Montmorency. Msze sie odprawili polscy kaplani, przewodniczyl uroczystosci i wyglosil slowo Boze rektor polskiej Misji Katolickiej, ksiadz Stanislaw Jez. Przybylo bardzo duzo osob, nie brakowalo mlodziezy i dzieci. Msza  sw. zostala zamowiona w intencji ofiar katastrofy polskiego samolotu pod Smolenskiem.
 

    Rozne 0063Montmorency 1 XI-10 (19)

 

 

 

 

    Rozne 0063Montmorency 1 XI-10 (47)

 

 

    Rozne 0063Montmorency 1 XI-10 (30)

 

 

 

    Rozne 0063Montmorency 1 XI-10 (18)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Repost 0
Published by Soeurs Franciscaines de N Dame des Douleurs - dans Evènements
commenter cet article
4 avril 2010 7 04 /04 /avril /2010 08:10

 

 

P. Raniero Cantalamessa, ofmcap

« NOUS AVONS UN GRAND-PRÊTRE SOUVERAIN »

Prédication du Vendredi saint 2010 en la Basilique Saint-Pierre

 

« Nous avons un grand prêtre souverain qui a traversé les cieux, Jésus, le Fils de Dieu » : ainsi commence le passage de l'Epître aux Hébreux que nous avons entendu en seconde lecture. En cette année sacerdotale, la liturgie du Vendredi saint nous permet de remonter à la source historique du sacerdoce chrétien.

La mort du Christ est la source de deux réalisations du sacerdoce : ministérielle, celle des évêques et des prêtres, et universelle, celle de l'ensemble des fidèles. En effet, cette dernière aussi se fonde sur le sacrifice du Christ qui, dit l'Apocalypse, « nous aime et nous a lavés de nos péchés par son sang, et a fait de nous une Royauté de Prêtres, pour son Dieu et Père » (Ap 1, 5-6). C'est pourquoi, il est vital de comprendre la nature du sacrifice et du sacerdoce du Christ, car c'est d'eux que nous devons, prêtres et laïcs, de façon différente, porter l'empreinte et chercher à vivre les exigences.

 

L'Epître aux Hébreux explique en quoi consistent la nouveauté et le caractère unique du sacerdoce du Christ, pas seulement par rapport au sacerdoce de l'ancienne alliance, mais aussi - comme nous l'enseigne l'histoire des religions - par rapport à toute autre institution sacerdotale également en dehors de la Bible. « Le Christ, lui, survenu comme un grand prêtre des biens à venir [...] entra une fois pour toutes dans le sanctuaire, non pas avec du sang de boucs et de jeunes taureaux, mais avec son propre sang, nous ayant acquis une rédemption éternelle. Si, en effet du sang de boucs et de taureaux et de la cendre de génisse, dont on asperge ceux qui sont souillés, les sanctifient en leur procurant la pureté de la chair, combien plus le sang du Christ, qui par un Esprit éternel s'est offert lui-même sans tache à Dieu, purifiera-t-il notre conscience des œuvres mortes pour que nous rendions un culte au Dieu vivant ! » (He 9, 11-14).

 

Les autres prêtres offrent tous quelque chose qui se trouve en dehors d'eux-mêmes, le Christ s'est offert lui-même ; les autres prêtres offrent tous des victimes, le Christ, lui, s'est offert en victime ! Saint Augustin a résumé dans une formule célèbre ce nouveau genre de sacerdoce, dans lequel prêtre et victime ne font qu'un : « Ideo sacerdos, quia sacrificium » : prêtre parce que victime »1.

* * *

 

En 1972, un penseur français lançait la théorie selon laquelle « la violence est le coeur et l'âme secrète du sacré » 2. A l'origine, en effet, et au centre de toute religion il y a le sacrifice, et le sacrifice comporte destruction et mort. Le journal « Le Monde » saluait cette affirmation, déclarant qu'elle faisait de cette année-là « une année à marquer d'un astérisque dans les annales de l'humanité ». Mais déjà avant cette date, ce savant s'était rapproché du christianisme et, à Pâques 1959, avait rendu publique sa « conversion », se proclamant croyant et revenant à l'Eglise.

 

Cela lui permit de ne pas s'en tenir, dans ses études suivantes, à la seule analyse de la violence, mais d'indiquer comment en sortir. Beaucoup, hélas, continuent à citer René Girard comme celui qui a dénoncé l'alliance entre le sacré et la violence, mais ne disent rien sur le Girard qui a affirmé que le mystère pascal du Christ a cassé et rompu pour toujours cette alliance. Selon lui, Jésus démasque et brise le mécanisme du bouc émissaire qui sacralise la violence, en se faisant, lui innocent, la victime de toutes les violences3.

 

Le processus qui conduit à la naissance de la religion est inversé par rapport à l'explication qu'en avait donnée Freud. Dans le Christ, c'est Dieu qui se fait victime, et non pas la victime (chez Freud, le père primordial) qui, une fois sacrifiée, va être ensuite élevée à la dignité divine (le Père des cieux). Ce n'est plus l'homme qui offre des sacrifices à Dieu, mais Dieu qui se « sacrifie » pour l'homme, en livrant pour lui à la mort son Fils unique (cf. Jn 3, 16). Le sacrifice n'a plus pour fonction d'« apaiser » la divinité, mais plutôt d'apaiser l'homme et de le faire renoncer à son hostilité envers Dieu et envers son prochain.

  

Le Christ n'est pas venu avec du sang d'autrui, mais avec le sien. Il n'a pas mis ses propres péchés sur les épaules des autres - êtres humains ou animaux - ; il a porté les péchés des autres sur ses épaules : « Lui qui, sur le bois, a porté lui-même nos fautes dans son corps » (1 P 2, 24).

Peut-on encore continuer à parler de sacrifice, à propos de la mort du Christ et donc de la messe ? Pendant longtemps, Girard a refusé ce concept, le jugeant trop marqué par l'idée de violence, mais a fini ensuite par en admettre la possibilité, à condition de voir, dans celui du Christ, un genre nouveau de sacrifice, et de voir dans ce changement de sens « le fait central dans l'histoire religieuse de l'humanité ».

* * *

 

Vu sous cet éclairage, le sacrifice du Christ contient un formidable message pour le monde d'aujourd'hui. Il crie au monde que la violence est un résidu archaïque, une régression à des stades primitifs et dépassés de l'histoire humaine et - s'agissant de croyants - un retard coupable et scandaleux dans la prise de conscience du saut de qualité opéré par le Christ.

Il rappelle aussi que la violence est perdante. Dans quasiment tous les mythes anciens, la victime est le vaincu et le bourreau le vainqueur. Jésus a changé le signe de la victoire. Il a inauguré un nouveau genre de victoire qui ne consiste pas à faire des victimes, mais à se faire victime. « Victor quia victima ! », vainqueur parce que victime, comme Augustin définit le Christ de la Croix4.

La valeur moderne de la défense des victimes, des faibles et de la vie menacée, est née sur le terrain du christianisme, elle est un fruit tardif de la révolution opérée par le Christ. Nous en avons la contre-preuve. Quand on abandonne (comme l'a fait Nietzsche) la vision chrétienne pour faire revivre la vision païenne, aussitôt cette conquête se perd et l'on en vient à nouveau à exalter « le fort, le puissant, jusqu'à son point sublime, le Surhomme », et à définir la vision chrétienne « une morale d'esclaves », fruit du ressentiment impuissant des faibles contre les forts.

 

Mais, malheureusement, cette même culture moderne qui condamne la violence, d'un autre côté la favorise et l'exalte. On s'arrache les cheveux de désespoir devant certains faits sanglants, mais sans se rendre compte qu'on prépare le terrain avec la page publicitaire du journal ou la grille des programmes de la télévision. Le plaisir que l'on trouve à s'attarder sur la description de la violence et la compétition à qui sera le premier et le plus cru dans la description ne font que la favoriser. Le résultat n'est pas une catharsis de la violence, mais une incitation à celle-ci. Il est inquiétant de voir que la violence et le sang sont devenus parmi les ingrédients les plus attractifs dans les films et les jeux vidéo, que l'on est attiré par cette violence et que l'on prend plaisir à la regarder.

 

Le savant mentionné plus haut, René Girard, a mis à nu la matrice d'où provient le mécanisme de la violence : le mimétisme, l'imitation, cette tendance humaine innée à ne considérer désirable que ce que l'autre désire et, donc, à répéter en les imitant les choses que l'on voit les autres faire. La psychologie du « troupeau » est celle qui conduit à choisir un « bouc émissaire » pour trouver, dans le combat contre un ennemi commun - généralement, l'élément le plus faible, celui qui est différent -, une cohésion propre, artificielle et momentanée.

Nous en avons un exemple dans la violence récurrente des jeunes dans les stades, ou dans le harcèlement à l'école et dans certaines manifestations de rue qui ne laissent derrière elles que ruine et destruction. Une génération de jeunes qui a eu le privilège rarissime de ne pas connaître une véritable guerre, de n'avoir jamais été appelés sous les drapeaux, s'amuse (car il s'agit d'un jeu, bien que stupide et parfois tragique) à inventer des guéguerres, poussée par le même instinct qui animait la horde primordiale.

* * *

 

Mais il y a une violence encore plus grave et répandue que celle des jeunes dans les stades et les rues. Je ne parle pas ici de la violence sur des enfants, dont se sont rendus coupables, malheureusement, même des membres du clergé ; de celle-ci, on parle suffisamment ailleurs. Je veux parler de la violence sur les femmes. Elle m'offre l'occasion de faire comprendre aux personnes et aux institutions qui luttent contre cette violence que le Christ est leur meilleur allié.

Il s'agit d'une violence d'autant plus grave qu'elle s'exerce à l'abri des enceintes domestiques, à l'insu de tous, quand elle n'est pas carrément justifiée par des préjugés pseudo religieux et culturels. Les victimes se retrouvent désespérément seules et sans défense. Ce n'est qu'aujourd'hui, grâce au soutien et à l'encouragement de nombreuses associations et institutions, que certaines trouvent la force de sortir à visage découvert et de dénoncer les coupables.

 

Cette violence est principalement sexuelle. C'est l'homme qui croit prouver sa virilité en s'acharnant contre la femme, sans se rendre compte qu'il ne prouve là que son manque d'assurance et sa lâcheté. Même envers la femme qui a mal agi, quel contraste entre l'attitude du Christ et celle que l'on voit encore dans certains milieux ! Le fanatisme invoque la lapidation ; le Christ, aux hommes qui lui ont présenté une femme adultère, répond : « Que celui d'entre vous qui est sans péché, lui jette le premier une pierre » (Jn 8, 7). L'adultère est un péché qui se commet toujours à deux, mais pour lequel un seul a toujours été (et, dans certaines parties du monde, l'est encore) puni.

 

La violence contre la femme n'est jamais aussi odieuse que lorsqu'elle s'installe là où devraient régner le respect réciproque et l'amour : dans la relation entre mari et femme. La violence, il est vrai, n'est pas toujours et toute d'un seul côté, elle peut être également verbale et pas seulement avec les mains, mais personne ne peut nier que, dans la grande majorité des cas, la victime est la femme.

 

Il existe des familles où l'homme s'estime encore autorisé à hausser le ton et lever la main sur la maîtresse de maison. Femmes et enfants vivent parfois sous la menace de la « colère de papa ». A ceux-là, nous devrions dire aimablement : « Chers collègues hommes, en nous créant de sexe masculin, il n'était pas dans l'intention de Dieu de nous donner le droit de nous mettre en colère et de taper du poing sur la table pour des broutilles. La parole adressée à Eve après la faute : « Lui (l'homme) dominera sur toi » (Jn 3, 16), était une amère prédiction, pas une autorisation ».

 

Jean-Paul II a inauguré la pratique des demandes de pardon pour des torts collectifs. L'une d'elles, parmi les plus justes et nécessaires, est le pardon qu'une moitié de l'humanité doit demander à l'autre  : les hommes aux femmes. Cette demande de pardon ne doit pas rester générale et abstraite. Elle doit conduire, notamment ceux qui se disent chrétiens, à des gestes concrets de conversion, à des paroles d'excuse et de réconciliation au sein des familles et de la société.

* * *

 

Le passage de l'Epître aux Hébreux que nous avons entendu se poursuit ainsi : « C'est lui qui, aux jours de sa chair, ayant présenté, avec une violente clameur et des larmes, des implorations et des supplications à celui qui pouvait le sauver de la mort ». Jésus a connu dans toute sa cruauté la situation des victimes, les cris étouffés et les larmes silencieuses. Vraiment, « nous n'avons pas un grand prêtre impuissant à compatir à nos faiblesses ». En chaque victime de la violence le Christ revit mystérieusement son expérience terrestre. De même, à propos de chacune d'entre elles, il affirme : « C'est à moi que vous l'avez fait » (Mt 25, 40).

  

Par une rare coïncidence, cette année-ci notre Pâque tombe la même semaine que la Pâque juive, qui en est l'ancêtre et la matrice au sein de laquelle elle s'est formée. Cela nous incite à avoir une pensée pour nos frères juifs. Ils savent par expérience ce que signifie être victimes de la violence collective et, pour cela aussi, ils sont disposés à en reconnaître les symptômes récurrents. J'ai reçu ces jours-ci la lettre d'un ami juif et, avec son autorisation, je partage avec vous un passage. Voici ce qu'il disait :

« Je suis avec dégoût les attaques violentes et concentriques contre l'Eglise, le Pape et tous les fidèles provenant du monde entier. L'utilisation du stéréotype, le passage de la responsabilité et faute personnelle à celle collective me rappellent les aspects les plus honteux de l'antisémitisme. C'est pourquoi, je désire vous exprimer à vous personnellement, au Pape et à toute l'Eglise, ma solidarité de juif du dialogue et de tous ceux qui dans le monde juif (et ils sont nombreux) partagent ces sentiments de fraternité. Notre Pâque et la vôtre ont des éléments différents indéniables mais elles vivent toutes deux dans l'espérance messianique qui nous réunira sûrement dans l'amour du Père commun. Je vous souhaite donc, à vous, et à tous les catholiques, une Bonne Pâque ».

 

Nous aussi, catholiques, souhaitons une Bonne Pâque à nos frères juifs. Nous le faisons avec les paroles de leur ancien maître Gamaliel qui, du Seder (repas) pascal juif, sont passées dans la plus ancienne liturgie chrétienne :

« C'est lui qui nous a fait passer

de l'esclavage à la liberté,

de la tristesse à la joie,

du combat à la fête,

des ténèbres à la lumière,

de la servitude à la rédemption »

Pour que nous disions devant lui : Alleluia »5.

________________________________________________

Repost 0
Published by Soeurs Franciscaines de N Dame des Douleurs - dans Evènements
commenter cet article
13 mars 2010 6 13 /03 /mars /2010 20:54

syn marnotrawny rembrandt orginal

En ce quatrième dimanche de carême, nous célébrons la « Domenica laetare » ou « dimanche de la joie ». A l’exemple du psalmiste, la liturgie nous invite à bénir, magnifier, exalter le nom du Seigneur : « Je bénirai le Seigneur en tout temps, sa louange sans cesse à mes lèvres. Je me glorifierai dans le Seigneur : que les pauvres m'entendent et soient en fête ! Magnifiez avec moi le Seigneur, exaltons tous ensemble son nom. » (Ps 33) Mais quel est donc le motif de cette joie ? La réponse nous est donnée à travers les autres lectures de la liturgie.

Commençons par nous pencher sur l’évangile. La figure du Fils prodigue est emblématique de la condition humaine pécheresse qui a besoin de réconciliation. Dans cette parabole bien connue de saint Luc, nous est révélée la miséricorde infinie du Père pour chacun de ses enfants, y compris et surtout, pour ceux qui se sont le plus éloignés de lui. Dans ce récit, nous contemplons notre réconciliation avec le Père, entre les bras duquel nous pouvons nous blottir à nouveau pour naître à la vie.

Joie des retrouvailles célébrées au cours d’un festin où l’on tue le veau gras. Joie d’une relation d’alliance restaurée, signifiée par le passage de l’anneau au doigt. Joie de la recréation de tout notre être par la Miséricorde divine, exprimée par la tunique blanche dont le père revêt son fils. Tout cela notre Père du ciel l’a réalisé pour nous en son Fils Jésus-Christ, mort et ressuscité pour nous : « il nous a réconciliés avec lui par le Christ. » (2 Co 5, 18) Désormais, comme nous le rappelle encore saint Paul dans la deuxième lecture, nous sommes des créatures nouvelles, « le monde ancien s'en est allé, un monde nouveau est déjà né. » (2 Co 5, 17)

L’entrée en Terre Promise à la suite de Josué avait déjà donné la certitude au peuple d’Israël que Dieu tenait toujours ses promesses (Cf. Jos 5, 10-12). Dans sa Miséricorde, Dieu s’était montré fidèle à son Alliance au-delà de toutes les infidélités de ses enfants durant les quarante années qu’ils avaient passé dans le désert. Entré dans « le pays où coulent le lait et le miel », après avoir traversé le Jourdain, le peuple avait pu célébrer dans la joie la Pâque du Seigneur. Cette Pâque n’était que la préfiguration de celle accomplie définitivement dans la mort et la résurrection de Jésus-Christ. La joie éprouvée par le peuple d’Israël à cette occasion n’était que l’annonce de celle du matin de Pâque après le triomphe du Christ sur la mort et du péché. Dieu a tenu ses promesses. Dans la joie, nous pouvons célébrer la fidélité de notre Père qui culmine dans le don de sa miséricorde en son Fils bien-aimé.

Nous nous savons sauvés par le Christ, réconciliés avec le Père, restaurés avec lui dans une relation de filiation que le péché était venu altérer. Par sa Parole de réconciliation, prononcée en son Verbe, le Père est venu redonner à notre humanité blessée la beauté du premier matin. Tout cela est absolument gratuit, pur don, et reflète l’être même du Père qui n’existe qu’en se donnant.

Certes, la victoire du Christ sur la mort et le péché n’est pas encore pleinement manifestée. Mais, dans la foi, nous avons la certitude que dans la mort et la résurrection de son Fils, « Dieu […] réconciliait le monde avec lui », et qu’« il effaçait pour tous les hommes le compte de leurs péchés. » (Cf. 2 Co 5, 19) Nourris de cette foi, nous marchons dans la joyeuse espérance de pouvoir un jour, à notre tour, ressusciter en Christ et d’être réunis pour le festin définitif dans le royaume du Père.

Toutefois, la miséricorde divine ne se montre efficace dans nos vies que dans la mesure où nous la laissons opérer. C’est notre manière de coopérer à notre salut : consentir à l’œuvre de réconciliation divine en nous, ce qui signifie avant toute chose reconnaître notre besoin de miséricorde. Notre Père du ciel le sait bien, lui qui par la bouche de son apôtre, nous adresse cet appel pressant : « Au nom du Christ, nous vous le demandons, laissez-vous réconcilier avec Dieu. » (2 Co 5, 20) Le carême est sans aucun doute un ps privilégié pour retrouver le chemin du sacrement de pénitence et expérimenter la joie d’être pardonné.

« Dieu qui as réconcilié avec toi toute l’humanité en lui donnant ton propre Fils, augmente notre foi en ta miséricorde. Que ton Esprit nous guide dans notre démarche de conversion de ce carême et qu’il nous soutienne pour que nous avancions résolument vers toi qui nous attends pour actualiser en nous ton œuvre de réconciliation ».

Frère Elie


14.III.2010.                              Przypowieść o synu marnotrawnym.

 

   Tylko św. Łukasz zachował nam tę niezwykłą przypowieść o synu marnotrawnym. Można by ją także zatytułować: „Przypowieść o miłosiernym Ojcu.”, bo któryż ojciec zachowałby się tak, jak ten z przypowieści o synu marnotrawnym?

 

    „Młodszy syn rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada.” Zauważmy, że „młodszy syn” był już człowiekiem pełnoletnim. Nie był dzieckiem. Mógł dziedziczyć. I on prosi ojca o część majątku, która na niego przypada. Jakiż tupet! Syn dziedziczy po śmierci ojca, a nie jeszcze za życia.

 

    Ojciec harował  całe życie. Dorobił się majątku. I teraz ma połowę oddać synowi... Zna  go dobrze. Wie, że jest lekkoduchem, że darowiznę roztrwoni. A mimo to zgadza się podzielić majątek.

 

    Chciałby, aby ten syn pozostał z nim w domu, ale zgadza się na jego odejście.         Dlaczego? Gdyby to jeden z najemników, służący, czy niewolnik, wystąpił z taką prośbą, nie pozwoliłby mu odejść: „Co ci przychodzi do głowy? Wracaj do swojej pracy!”. Ale to   jest syn! Człowiek wolny! ...

 

    Ojciec wie, że poza domem nie będzie szczęśliwy. Nie chce jednak zatrzymywać go siłą, bo wie także, że jeśli zostanie przy nim z musu, a nie z wolnego wyboru, także nie będzie szczęśliwy. Więc pozwala mu odejść, choć serce ojcowskie krwawi.

 

    Wyczekuje jednak powrotu syna. Wychodzi przed dom. Wypatruje. I oto spostrzega go, gdy był jeszcze daleko....

 

    I cóż?  Spodziewalibyśmy się, że teraz da mu naukę: „Nie chciałeś słuchać! Uparłeś się! Przehulałeś wszystko. Teraz wracasz w łachmanach!”. Nic z tego. Ojciec wybiega z domu naprzeciw wracającego syna. Wzruszony do głębi. Rzuca mu się na szyję. Całuje go.

 

    Syn przygotował sobie słowa powitania: prośbę o przyjęcie go jako jednego z najemników, bo już nie jest godzien być synem. Nic z tego.  Ojciec nie zostawia mu wolnej chwili. Od razu wydaje polecenia sługom: ”Przynieście najlepszą suknię! Dajcie mu też pierścień na rękę!” Pierścień jest znakiem, że przyjmuje go z  powrotem za syna, za dziedzica. Każe przynieść sandały-buty. Buty, w krajach gorących są oznaką godności człowieka. W Senegalu, marzeniem chłopców z małego seminarium było móc w niedzielę nałożyć buty, a nie iść do kościoła w „japonkach”- sandałkach ze sztucznego tworzywa.

 

  Na koniec, jakby tego było mało, ojciec wyprawia wielką ucztę: „Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie. Będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się.”

 

   Jakiż ziemski ojciec zachował by się w ten sposób?  Tym ojcem syna marnotrawnego z przypowieści jest sam Bóg. Przypowieść o miłosiernym ojcu, to opowiadanie o Bogu wypełnionym niezwykłą miłością, wprost pragnieniem wybaczania, byle tylko grzesznik zechciał przyjąć to przebaczenie, bo Bóg nie chce się narzucać. Jest wystarczająco bogaty, by -  mówiąc po ludzku – „bez mrugnięcia okiem” podzielić majątek. Wie, że dziecko nie będzie szczęśliwe, jeśli pozostawanie w domu ojca nie będzie z jego własnego wyboru. Nie zmusza więc, ale cierpliwie i to jak cierpliwie, oczekuje... Radość przeogromną sprawia Mu każdy powrót. Nie wypomina przeszłości!

 

    „Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu, gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to znaczy? Ten mu rzekł:  „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utoczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego.”

 

    Ten starszy syn przedstawia  sprawiedliwych, którzy wraz z Ojcem Niebieskim powinni by się cieszyć z nawrócenia swych braci, którzy jednak nie zawsze pojmują nieskończone  miłosierdzie Boga względem nawracających się grzeszników.

 

    „Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi...” Można by  dodać: „Gdzież jest sprawiedliwość?”

 

    Odpowiedź ojca, temu wiernemu synowi, ale o nieczułym sercu, doprawdy wprawia nas w podziw: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się.”

 

    Jakże Bóg jest  d o b r y .

 

   Człowiek pozostawiony sam sobie, własnej wyobraźni, nie wymyśliłby nigdy podobnego przedstawienia miłosiernego ojca, miłosiernego aż do tego stopnia! Jego miłosierdzie i delikatność przewyższa wszystko co zdolni jesteśmy sobie wyobrazić. Ta niesłychaność jego zachowania jest znakiem, że to opowiadanie pochodzi od Boga, niewyobrażalnie dobrego.

 

    Mówimy, że wiara opiera się nie na oczywistości dowodów ukazujących jakąś prawdę, ale na wiarygodności znaków potwierdzających, że jest słusznym, poprawnym, właściwym, przyjąć coś za prawdę. Takimi znakami wiarygodności są cuda zdziałane przez  Chrystusa, na które on sam się powołuje: „Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to mi nie wierzcie. Jeżeli jednak dokonuję, to choć byście mnie nie wierzyli, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we mnie, a ja w Ojcu.” [J.10,37-38] – słowa Jezusa, zapisane w ewangelii św. Jana, skierowane do jego przeciwników.

 

    Znakiem wiarygodności jest Zmartwychwstanie Chrystusa Pana.

 

    Mnie się wydaje, że znakiem wiarygodności jest także sama niesłychaność Jego nauki.  Amen.

 

                                                                                              Ks. Marian Sedlaczek.

Repost 0
Published by Soeurs Franciscaines de N Dame des Douleurs - dans Evènements
commenter cet article
8 janvier 2010 5 08 /01 /janvier /2010 10:03




Pendant 5 jours (du 29
décembre à 2 janvier 2010) à Poznań, plus de 30 000 jeunes chrétiens ont participé au Pèlerinage de Confiance organisé par la communauté de Taizé.
Il y avait des jeunes du monde entier ; la majorité était des polonais, mais aussi : 1500 ukrainiens, 1300 français (dont 37 de notre diocèse), 1000 allemands et 1000 italiens, des pèlerins de la Biélorussie, du Portugal, de Russie, de Croatie, d'Afrique, d'Asie et des Amériques, accompagnés d’une trentaine d’évêques, archevêques et cardinaux, ainsi que notre évêque, Mgr Riocreux.
Avec ses 600 000 habitants, Poznań est située dans la partie occidentale de la Pologne. Connu comme le quatrième plus grand centre industriel du pays et d’être bien connu pour ses Foires Internationales, Poznań est aussi le berceau du christianisme en Pologne ! C’est sur l’île de la Cathédrale (Ostrow Tumski) que Mieszko, le premier souverain de Pologne, a reçu le baptême en 966.
Comment a été organisé ce pèlerinage? Les jeunes ont prié tous les matins dans les 150 paroisses de Poznań et de ses environs, où ils ont été logés chez les habitants.
Le temps fort de la prière du soir avait lieu dans les deux immenses halls de la Foire Internationale de Poznań, avec la participation de la Communauté de Taizé. Les jeunes ont prié en silence, ils ont chanté, et pour terminer ils ont adoré l'icône de la Croix - symbole de Taizé. Chaque rassemblement a pris fin avec la méditation de Frère Aloïs qui a encouragé les jeunes chrétiens à «changer leur coeur », en s’appuyant sur la foi en Dieu.
Frère Aloïs a écrit spécialement pour la rencontre de Poznań la «Lettre de Chine». Chaque pèlerin était invité à méditer. 

Plusieurs carrefours, discussions, ateliers ont été proposés.
Pendant le réveillon de saint Sylvestre après la prière commune dans chaque paroisse, les jeunes ont souligné la richesse dans la diversité: ils ont présentés les chants, les danses et les coutumes de leurs régions.
Cette rencontre a montré la confiance que les jeunes mettent en Dieu, ainsi la richesse dans la diversité des langues, cultures et races; la richesse de notre foi.
« Le temps est venu » - comme a dit le frère Aloïs – « pour vous les jeunes, de comprendre que votre devoir est de transmettre aux autres la confiance en Dieu (…) Chacun peut constater lors de ce pèlerinage que nous ne sommes pas seuls. Nous faisons partie de la communauté des croyants. En Pologne, nous nous sommes rendu compte que la foi au Christ est inséparable de l'appartenance à l'Eglise. Plus que jamais, il est important pour nous de ne pas fuir, mais de parler de notre amour pour cette communauté unique qu’est l'Eglise ».
Benoît XVI dans son message aux jeunes réunis à Poznań a souhaité « que Dieu leur inspire les gestes et les paroles qui rendront accessibles à d’autres, après leur retour dans leur pays, l’espérance qui les fait vivre. »


Piotr Andrzejewski
curé de Montigny (né, baptisé, ordonné à Poznan)

Réagissez ! | Imprimer

Repost 0
Published by Soeurs Franciscaines de N Dame des Douleurs - dans Evènements
commenter cet article
19 juillet 2009 7 19 /07 /juillet /2009 17:59
Repost 0
Published by Soeurs Franciscaines de N Dame des Douleurs - dans Evènements
commenter cet article

Présentation

  • : Congrégation des Soeurs Franciscaines
  • Congrégation des Soeurs Franciscaines
  • : Congrégation vouée au service des malades,fondée en Pologne en 1881.Diffuse en permanence L'apostolat dans différents pays.
  • Contact

Bienvenue-Witamy

 Pieta-01.jpg         Bonjour à tous -Witamy         
Bienvenue à tous et à toutes .Merci pour votre passage sur notre site.La congrégation des soeurs Franciscaines de Notre dame des Douleurs oeuvre avec volonté et acharnement pour soulager et accompagner les plus meurtris par la vie,en leur prodiguant les soins physiques et spirituels nécéssaires à leur bien-être.

Dziękujemy wszystkim odwiedzającym nasze stronice internetowe za poświecony czas na przeglądnięcie artykułów i zapoznanie się z naszym posłannictwem i misją w Kościele. Zgromadzenie Córek Matki Bożej Bolesnej zgodnie z charyzmatem Założycieli stara się służyć i pomagać ubogim,chorym i cierpiącym.
Zgromadzenie świadome ogromu pracy w tej dziedzinie, przychodzi z pomocą potrzebującym. Podejmuje dzieła z przekonaniem i oddaniem aby w miarę możliwosci poprawić i stworzyć lepsze warunki życia człowieka. 

Centre de soins infirmiers

      
Centre de soins infirmiers des Sœurs

29, rue du Marché
95160 Montmorency
Tel:01.39.64.75.40


Permanence au Centre:
de: 12h à 12h30
      16h à 17h
      19h à 19h30
Soins infirmiers à domicile sur RV

Place des Victimes du V2

95170 Deuil la Barre

Tel :01.39.83.15.52

 

Permanence :

de :   12h à 12h30

et de: 18h à 18h 30
Samedi et Dimanche sur RV

Soins infirmiers à domicile

Sur RV

Messes à Deuil et Montmorency

Messes dominicales à Deuil la Barre
Samedi à 18 h à Notre Dame

dimanche à 9h.30 
en l'église Notre Dame
Place des Victimes du V2
à 11h
en l'église Saint Louis
10 rue du Chateau

 

Messes dominicales à Montmorency

samedi à 18h30 à la Collégiale

dimanche à 10h

en l'église St.François

à 11h15

à la Collégiale

Visit from 10/09/07