Congrégation vouée au service des malades,fondée en Pologne en 1881.Diffuse en permanence L'apostolat dans différents pays.

Krucyfiks św. Damiana został namalowany w XII w. przez nieznanego umbryjskiego artystę. Zaliczany jest do ikon stylu romańskiego. Jest jednak pod wyraźnym wpływem wschodnio - syryjskim. W pobliżu Spoleto od wieków żyli mnisi obrządku wschodniego, których kultura zaznaczyła wyraźnie swój wkład w kulturze tego regionu.
Wysokość krucyfiksu: 2 m 10 cm Szerokość: 1 m 30 cm.

Przypuszcza się, że został wykonany właśnie z myślą o kościółku św. Damiana i pozostawał zawieszony w absydzie nad ołtarzem, a więc w samy centrum kaplicy. Jest to fakt o tyle ważny, że w owym czasie w małych kaplicach tego typu co św. Damian nie przechowywało się Najśw. Sakramentu. Krzyż był prawdziwym centrum i głównym wyposażeniem kościółka za życia św. Franciszka.

Krucyfiks pozostawał tam do 1257 roku, w którym to zamieszkujące u św. Damiana klaryski przeniosły się do bazyliki wybudowanej na miejscu kościoła parafialnego pod wezwaniem św. Jerzego. Odrestaurowany w 38 roku naszego stulecia od 1958 r. pozostaje wystawiony w osobnej kaplicy bazyliki św. Klary. Kościół św. Jerzego był miejscem, w którym najpierw pochowano św. Franciszka.

Obramowanie całej ikony uformowane jest z dużej liczby małych muszelek. W starożytności, ze względu na swoją wytrzymałość i piękno, były symbolem piękna i wieczności szczęścia niebieskiego. Tak więc już ornament na obramowaniu wskazuje widzowi, że ikona w swojej zawartości przedstawia tajemnicę niebiańskiej wieczności. Potwierdza to także złotawy kolor obramowania. Poza tym jest ono niekompletne, niedomknięte od dołu. Marc Picard opowiada się za symbolicznym znaczeniem tego detalu. Otóż, to pozostawione otwarcie miałoby być drogą wejścia do środowiska, w którym rozgrywa się całe zdarzenie. W świetle takiego wyjaśnienia małe postacie widoczne pod stopami Chrystusa miałyby być reprezentantami powołanych do zbawienia. Zdarzenie zbawcze, misterium męki, śmierci i wywyższenia Chrystusa odnosi się nie tylko do osób, które były obecne w czasie ofiary dokonanej na Kalwarii, ale także do tych, którzy przyjdą na świat później, do przyszłych pokoleń - do nas. Dla każdego jest otwarty dostęp do zbawienia.
Jak nie trudno zauważyć postać Chrystusa dominuje nad innymi przedstawionymi na ikonie. Dominuje z dwóch powodów: przede wszystkim ze względu na rozmiary, znacznie większe od innych umieszczonych tam osób; a także ze względu na światło jakie z niej emanuje. Ikona, jako taka, we wschodnim Kościele jest przedstawieniem, a nawet coś więcej - reprezentuje Boga. Jest właściwie quasi-sakramentem. Jest w jakimś stopniu teofanią, objawieniem się Boga w osobie Jezusa Chrystusa albo świętych. Dlatego ten rodzaj światła wewnętrznego jakie emanuje z postaci Chrystusa nadaje ikonie wymiaru misterium. Światło, "zapalone" we wnętrzu samej postaci dodaje żywotności całej scenie i wszystkie kolory użyte w kompozycji czyni niezwykle jaskrawymi.

Korona chwały
Wokół głowy Chrystusa widzimy „koronę chwały”. Nie jest to korona cierniowa, o jakiej mówią Ewangelie, ale aureola - czyli złota korona chwały. Złoty kolor także w tym detalu podkreśla bóstwo. Wraz z ornamentem na obramowaniu, korona chwały wokół głowy Jezusa nadaje cały ton tej ikonie. Jednakże tajemnica bolesna Jego męki i śmierci nie zostaje zapomniana, ale odnajduje swój prawdziwy sens i dopełnienie w chwale, przebóstwieniu. W aureoli widoczne są linie krzyża. Ten szczegół jeszcze raz podsumowuje całą tajemnicę Syna Człowieczego:
Jego uniżenie we wcieleniu i konsekwencjach jakie to uniżenie przyniosło, tj. męce i śmierci na krzyżu, a także Jego wywyższenie do chwały (aureola).
W liście do Filipian czytamy: On będąc Bożej natury, nie chciał tylko dla siebie tego przywileju, aby być równym Bogu, ale uniżył samego siebie ... aż do śmierci krzyżowej. I właśnie dlatego, Bóg wywyższył Go ponad wszystko ... (por. Flp2,6-11).

Innym detalem, który mówi wiele o wymiarze zdarzenia rozgrywającego się na tej ikonie jest szata Chrystusa. Wiadomo z badań historycznych, że skazani na śmierć krzyżową pozostawali nadzy, mając okrytą intymną część ciała dla uniknięcia obrazy publicznej. Okrycie jakie im pozostawało z pewnością nie było tak ozdobne jak widzimy na naszym krucyfiksie. Ta szata musi mieć więc jakieś znaczenie szczególne. Pomoc dla odczytania tego detalu znajdujemy w księdze Wyjścia (28, 42) gdzie jest mowa o szatach kapłańskich, które Mojżesz miał wykonać dla Aarona i jego synów. Polskie tłumaczenie Biblii Tysiąclecia ma "spodnie" na określenie tej szaty, o której mowa, co nie jest zupełnie słuszne. Chodzi tu raczej o szatę liturgiczną składającą się z dwóch części: jednej osłaniającej ciało z przodu, począwszy od bioder aż do kolan, i drugiej - z tyłu. Nie były one zszyte na całej długości. Księga Wyjścia, co do sposobu i okoliczności użycia tej szaty mówi: będą ją nosić Aaron i jego synowie, ile razy wchodzić będą do namiotu spotkania lub będą zbliżać się do ołtarza dla spełnienia służby w miejscu świętym... . Szata Chrystusa na ikonie jest więc szatą arcykapłańską. Oznacza to, że w tym momencie, w którym Go widzimy spełnia świętą czynność. W liście do Hebrajczyków czytamy:

Chrystus kiedy zjawił się jako arcykapłan dóbr przyszłych /.../ przez własną krew wszedł raz na zawsze do miejsca świętego zdobywszy wieczne odkupienie (Hbr 9,11.12).
A ofiara jaką złożył przewyższa ofiary Starego Przymierza. Nie jest to już krew cielców czy kozłów lecz złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę (Hbr 9,14). Psalm 40 w proroczej wizji potwierdza: ofiary ani daru nie chciałeś, aleś mi utworzył ciało. Wtedy rzekłem, oto idę, abym pełnił Twoją wolę, Boże (Ps 40,7nn wg LXX).
Ponad to biały kolor szaty oznacza zmartwychwstanie do życia wiecznego. Chrystus to żyjący „arcykapłan dóbr przyszłych”, który „zdobył wieczne odkupienie”.

Na krzyżu św. Damiana, mimo iż widzimy Chrystusa w chwale wywyższenia to jednak pozostaje ona ukryta pod zasłoną ludzkiej natury.
Zasłona na obliczu Chrystusa
Po uważnym przypatrzeniu się całej postaci Chrystusa można zauważyć, że światło jakie z niej emanuje, o którym mówiliśmy wcześniej, nie jest równomiernie rozłożone. Twarz i szyja są nieco zacienione. Widać to nawet na reprodukcjach. Ten cień jest jakby rodzajem zasłony. W księdze Wyjścia (Wj 24,16) Chwała Pańska okryta była obłokiem, gdyż było niemożliwym patrzeć Bogu "w twarz". W Starym Testamencie zobaczyć Boga - znaczyło umrzeć. Transcendencja, wielkość Boga jest dla człowieka, póki pozostaje w ciele, nie do zniesienia.

Ludzka natura jest cieniem, który osłania Jego Bóstwo. Według Starego Testamentu, w świątyni, miejsce święte odgrodzone było od „świętego świętych” zasłoną. W Nowym Przymierzu od "świętego świętych" (tj. bóstwa Chrystusa) odgradza Jego ludzka natura. Tak długo póki pozostajemy w ciele będzie ona dla nas zasłoną. Wg 1Kor 13,12 dopiero w chwale życia wiecznego poznamy twarzą w twarz, tak jak zostaliśmy poznani i zasłona zostanie całkowicie usunięta.

Otwarte oczy
Otwarte oczy oznaczają "żyjącego; Tego, który żyje". Postać Zbawiciela, na krzyżu nie jest ukazana w momencie agonii czy krótko po niej, ale po zmartwychwstaniu. W Apokalipsie Chrystus zwraca się tymi słowami do Jana: Jam jest Pierwszy i Ostatni i żyjący. Byłem umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków ... (Ap 1,17.18). Oblicze Jezusa, Jego nieproporcjonalnie duże i szeroko otwarte oczy oraz Jego stojąca postawa, przywodzą na myśl inny fragment z Apokalipsy:
i ujrzałem /.../ stojącego Baranka, jakby zabitego /.../ a miał siedmioro oczu (Ap 5,6). "Stojący a jakby zabity", tzn. noszący na sobie znamiona męki i śmierci, ale zmartwychwstały.

Szyja
Można z łatwością zauważyć, że szyja Jezusa jest bardzo gruba (zresztą proporcjonalnie do głowy, ale nieproporcjonalnie do reszty ciała). Na większości ikon, nawet tych, które ukazują Jezusa jako dziecko, mamy do czynienia z podobnym faktem. Po swoim zmartwychwstaniu, w czasie jednego z objawień opisanego w ewangelii św. Jana (J 20,19-23) Jezus tchnie na apostołów Ducha św. mówiąc: Weźmijcie Ducha Świętego. Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone; a którym zatrzymacie, są im zatrzymane (w. 23). To tchnienie Ducha przypomina inne, prastare tchnienie na początku historii człowieka.
Kiedy Bóg ulepił Adama z prochu ziemi tchnął w jego nozdrza tchnienie życia w skutek czego człowiek stał się istotą żywą (Rdz 2,7). Tchnienie Ducha po zmartwychwstaniu przypomina dawne stworzenie, a w istocie jest znakiem nowego stworzenia dokonanego mocą Chrystusowej Paschy, czyli przejścia ze śmierci do życia.

Obecność Ducha Świętego na ikonie
Inna aluzja do obecności trzeciej Osoby Trójcy Przenajświętszej na tej ikonie. Na obliczu Jezusa, a dokładnie na czole, pomiędzy oczyma można zauważyć jakiś znak, niezupełnie czytelny. Według M. Picarda jest to gołębica z rozpostartymi skrzydłami - symbol Ducha Świętego. Jego obecność w dziele zbawienia jest bardzo wyraźna. Począwszy od wcielenia Słowa Bożego, poprzez chrzest i publiczną działalność Jezusa, aż do zapowiedzi zesłania "Innego Pocieszyciela" i jej realizacji po wniebowstąpieniu w dniu Pięćdziesiątnicy.
Tak się spełniają słowa wypowiedziane przez Izajasza (Iz 61,1n): Duch Pański nade mną ponieważ mnie namaścił.

Rany
Apokaliptyczny Baranek "jakby zabity" , którego figurę już wspominaliśmy, nosił na sobie znamiona męczeństwa i śmierci. Podobnie Jezus z ikony - nie widać na Jego obliczu żadnych oznak cierpienia, ale Jego rany są wyraźnie ukazane. Rany rąk, stóp i prawego boku są źródłami krwi, która obficie tryska i spływa najpierw na aniołów. Dwaj aniołowie na obrzeżach poprzecznych ramion krzyża z adoracją wpatrują się w rany dłoni. Czterej inni, pod ramionami, gestami rąk wyrażają zdziwienie i zachwyt nad tajemnicą krwi Syna Jednorodzonego przelanej dla zbawienia świata.


A także na setnika stojącego pod lewym ramieniem Jezusa.

potem na Maryję - Matkę Jezusa, dalej - na św. Jana Apostoła, stojącego przy otwartym prawym boku;
U proroka Ezechiela (Ez 42,2) z prawego boku świątyni wypływała woda. Na tej ikonie z prawego boku Chrystusa wypływa krew, o której Sobór Watykański II powie, że stała się źródłem Kościoła. Tak więc krew przelana na krzyżu nie tylko oczyszcza nas z wszelkiego grzechu, albo jak mówi autor listu do Hebrajczyków oczyszcza nasze sumienia z martwych uczynków (Hbr 9,12-15), ale staje się także źródłem Kościoła. Powróćmy jeszcze raz do Ezechiela. Nad brzegami potoku wypływającego z prawego boku świątyni rosły drzewa, których owoce służyły za pokarm, a liście za lekarstwo (Ez 47,12). Podobny skutek osiąga dla nas krew Syna Bożego przelana na krzyżu a odnawiana w każdej Eucharystii: staje się napojem życia wiecznego i obmywa nas z wszelkiego grzechu.

Postacie pod ramionami Chrystusa
Pod ramionami Chrystusa ukrzyżowanego lecz zwycięskiego stoi pięćwiększych postaci i dwie małe. W przypadku postaci większych rozmiarami nie ma trudności z ich zidentyfikowaniem, gdyż sam autor zatroszczył się o to, podpisując każdą z nich jej własnym imieniem. Pod prawą ręką stoją: Maryja -Matka Najświętsza i obok niej św. Jan Apostoł, na którego obficie spływa krew z otwartego boku Jezusa.

Pod lewą ręką, poczynając od postaci stojącej bliżej Ukrzyżowanego, stoją kolejno: Maria Magdalena, Maria matka Jakuba i setnik. Każda z tych postaci zanurzona jest w świetle emanującym z uwielbionego, wywyższonego Syna Człowieczego. Uderza też szczegół, że wszystkie są tej samej wysokości, wszystkie są równe. Autora ikony nie interesowało przedstawienie osobistych zasług każdego z tych świętych, a przecież istnieje różnica między świętością Matki Bożej a np. świętością Marii Magdaleny, lecz raczej to, że Chrystus, On sam jest wszystkim we wszystkich (Kol 3,11.

Poza tym, każda z tych postaci jest podobna do innych, a wszystkie razem podobne są do Ukrzyżowanego - żyjącego: wszystkie mają duże oczy, małe usta, owalne wyrażające spokój twarze, zupełnie pozbawione śladów cierpienia czy bólu. Osoby świętych i centuriona są więc ukazane na podobieństwo Pierworodnego spośród umarłych. List do Rzymian mówi o tym w ten sposób: tych, których od wieków poznał tych też przeznaczył na to, aby stali się na wzór obrazu Jego Syna /.../ (Rz 8,29)

Grób, śmierć i otchłań
Do tej pory, kiedy była mowa o śmierci, chodziło przeważnie o odkupieńczą śmierć Jezusa Chrystusa. Ale ikona ze św. Damiana wspomina także inny jej aspekt, ten starodawny, nabyty po grzechu pierworodnym - tj. zniszczenie życia, tragiczny koniec egzystencji, którego znakiem jest grób. To o niej mówi księga Mądrości, że tej śmierci Bóg nie uczynił (Mdr 1,13), a dalej dopowie, że weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą (Mdr 2,24). Aluzją do śmierci, będącej skutkiem grzechu, jest na ikonie czarne tło pod stopami Chrystusa i takież samo za Jego ramionami. Czarna otchłań pod stopami Żyjącego to otwarty grób, w którym jednak Stwórca i Władca życia nie doznał skażenia. Co więcej pokonał jego moc i wyrwał śmierci okup - praojca Adama i wszystkich, co posnęli tym snem tragicznym. Stopy Chrystusa umieszczone są na otwartej czeluści - jest to czytelny znak zwycięstwa nad nią.

Maria - Matka Najświętsza
stoi zupełnie po prawej stronie. Przypominają się tutaj słowa z Psalmu 45 (w. 10): królowa w złocie z Ofiru stoi po twojej prawicy. Swoją twarz ma zwróconą w kierunku Jana Apostoła, a on patrzy na Matkę Pana. Scena przedstawiająca testament Jezusa z krzyża: Niewiasto, oto syn twój. Synu, oto Matka twoja (J 19,26.27). Maria, lewą ręką uniesioną pod podbródek, wyraża zachwyt wobec tajemnicy swojego Syna. Swoją prawą ręką wskazuje na Jezusa, jakby chciała przypomnieć jej własne słowa wypowiedziane w Kanie Galilejskiej: zróbcie wszystko cokolwiek wam powie (J 2,5). Według wschodniej tradycji prawa strona była najbardziej uprzywilejowana.

Jan Apostoł
Podobnie jak w czasie ostatniej wieczerzy, znajduje się w miejscu uprzywilejowanym - najbliżej prawego boku Chrystusa przebitego z miłości. A to przecież Jan jest tym uczniem, o którym mówi IV Ewangelia, że Jezus miłował go. Na tej ikonie św. Jan zajmuje miejsce chyba najbardziej zaszczytne i pełne prawdziwej miłości i czułości: między Jezusem i Maryją. Szata czerwonego koloru w jaką jest odziany oznacza, że na wyjątkową miłość Mistrza odpowiedział także swoim własnym zaangażowaniem - wzajemną miłością. Natomiast biała część jego odzienia oznacza zwycięstwo nad pożądaniem cielesnym czyli czystość. Św. Jan pochyla swoją głowę w kierunku Maryi, jego Matki duchowej. Jest to intymne, naturalne zachowanie się dziecka wobec matki, przed którą nie ma nic do ukrycia. Jan, podobnie jak Maryja, prawą ręką wskazuje na Jezusa - przedmiot ich wspólnej adoracji.
Por. J 13, 23.

Maria Magdalena
Najbliżej przy lewym boku Jezusa stoi Maria Magdalena. Spełniają się słowa z Ewangelii wg św. Łukasza (13,30): Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi. W jej szatach przeważa także kolor czerwony. Ten kolor bardzo pasuje do niewiasty, o której Jezus powiedział, że bardzo umiłowała. Głowa Marii Magdaleny dotyka lekko głowy innej Marii, matki Jakuba. Ten szczegół pozwala przypuszczać, że obie święte prowadzą jakąś konwersację. Jeśli się zauważy, że prawa ręka Marii Magdaleny, podobnie jak Matki Najświętszej, uniesiona jest do podbródka w geście podziwu można domyśleć się jaki sekret powierza ta niewiasta swojej towarzyszce. Zdaje się mówić: "Oto byłam grzesznicą a teraz jestem przy boku Jezusa".

Pod ramionami Ukrzyżowanego, u stóp postaci świętych, o których była mowa przed chwilą, znajdują się także dwie małe postacie. Pierwsza, po prawej stronie krzyża - to rzymianin, trzymający w swojej prawej ręce włócznię. Druga, po stronie przeciwnej, to Żyd o czym świadczą jego szaty i wygląd twarzy.


Obaj są przedstawicielami dwóch władz zjednoczonych przeciw Jezusowi i na nich spoczywa także odpowiedzialność za Jego śmierć. Ich małe rozmiary znaczą, że rola jaką odegrali w dokonującym się tu misterium była niewielka. Jakkolwiek stali się bezpośrednią przyczyną zgonu Jezusa, to jednak On sam pozostał jedynym ofiarodawcą swojego życia za życie świata: Dlatego miłuje mnie Ojciec, bo ja życie moje oddaję, aby je potem znowu odzyskać. Nikt mi go nie zabiera, lecz ja sam od siebie je daję (J 10,17-18). Jego śmierć jest nie tyle koniecznością, co raczej wolnym wyborem, zgodę na wolę Ojca. I właśnie dlatego ma walor zbawczy, bo została dokonana w pełnej wolności i ze względu na miłość.

Kogut
Przy lewej nodze Jezusa, na wysokości połowy łydki namalowany jest kogut. Otwarty dziób nie pozostawia wątpliwości, że kogut pieje. Przez swoją obecność na ikonie przypomina nie tyle zaparcie się Piotra, którego zresztą trudno doszukać się tutaj, co jest raczej symbolem wschodzącego słońca. Zwrócony w kierunku Chrystusa wskazuje na prawdziwe słońce ludzkości - Syna Bożego.

Medalion
W usytuowanym ponad napisem medalionie przedstawiony jest Jezus w innej fazie swego misterium. Ukazany jest w ruchu z głową zwróconą do góry i uniesionymi prawą nogą i ręką. Jest to z pewnością najbardziej dynamiczna część ikony. Ten detal przedstawia Jego wstąpienie do chwały. Odziany w szaty koloru białego - symbol zmartwychwstania; i złotego - znak przebóstwienia i wyzwolenia z kondycji sługi (por. Flp 2,7) a odzyskania pełni swojej władzy królewskiej. Na lewej ręce ma czerwoną stułę przerzuconą także przez prawe ramię. Jest to symbol Jego władzy kapłańskiej, polegającej na złożeniu ofiary nie z krwi kozłów czy cielców lecz własnej krwi dla naszego zbawienia:
Każdy arcykapłan ustanawiany jest do składania darów i ofiar, przeto potrzeba, aby Ten także miał coś, co by ofiarował (Hbr8,3). ... nie przez krew kozłów i cielców, lecz przez własną krew wszedł raz na zawsze do miejsca świętego, zdobywszy wieczne odkupienie (Hbr8,12), bo bez rozlania krwi nie ma odpuszczenia grzechów (Hbr8,22).
Wstępujący do nieba Jezus w lewej ręce trzyma krzyż: w dolnej części czerwony, u góry złoty. Kolor czerwony oznacza męczeńską śmierć; kolor złoty górnej części krzyża oznacza chwałę do jakiej doprowadziło Go to narzędzie śmierci. Wniebowstąpieniu Chrystusa przyglądają się pogrążeni w adoracji aniołowie.

Obecność Ojca
U samej góry ikony widzimy prawą dłoń w geście błogosławieństwa. Jest to prawa ręka Ojca, do którego wstępuje Jezus. I w ten sposób na krucyfiksie są obecne trzy Osoby Trójcy, jako że tajemnica rozgrywająca się przed oczyma widza to całe misterium zbawienia, w którym cała Trójca jest czynnie zaangażowana.

Taka jest historia Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama, Syna Bożego: Poczęty w łonie Dziewicy, zawieszony na drzewie krzyża, pogrzebany w ziemi zmartwychwstał i wstąpił na wysokości niebios. On jest milczącym Barankiem, Barankiem zabitym, zrodzonym z Maryi, pięknej owieczki. Wzięty ze stada i poprowadzony na zabicie, wieczorem został złożony w ofierze, a nocą Go pogrzebano. Nie łamano Mu kości na drzewie krzyża, a będąc w ziemi nie uległ rozkładowi, lecz powstał z martwych i wskrzesił człowieka wyprowadzając go z grobu otchłani (Meliton z Sardes, Homilia paschalna). Zwycięstwo Jednego stało się początkiem zwycięstwa wszystkich.
Opracowanie O.Tadeusz Bargiel OFM Cap