Overblog Suivre ce blog
Administration Créer mon blog
21 octobre 2010 4 21 /10 /octobre /2010 20:31

IMG-copie-2 

Nous pouvons les aider!!!

Repost 0
Published by Soeurs Franciscaines de N Dame des Douleurs - dans Dons
commenter cet article
2 juin 2009 2 02 /06 /juin /2009 22:34

L'ESPRIT SAINT POUR VIVRE
Père Jacques Benoit-Gonnin
   
« Seigneur et donateur de vie », telle est la confession de foi de l’Eglise concernant l’Esprit saint. Il est celui qui nous aide à vivre et nous donne tout ce dont nous avons besoin pour vivre…. Plus précisément, Il est Celui qui nous introduit, nous aide à grandir et nous fait vivre de la vie même de Dieu. Autant dire que la présence et l’action de l’Esprit divin nous sont nécessaires pour être chrétiens. Autant dire qu’il nous est essentiel de désirer sa présence et son action dans nos vies, qu’il nous est essentiel de l’accueillir, qu’il nous est essentiel d’entretenir de très bonnes relations avec Lui ! Nous Le supplions donc de venir encore et de déployer en nous tous ses dons pour qu’Il nous aide à être de vrais chrétiens. De bien des manières, nous le savons, la vie est fragile et connaît bien des menaces. Il nous faut donc entretenir en nous le respect de la vie, le désir de la vie, la protection de la vie, notamment quand elle touche l’être humain, voulu et appelé par Dieu à partager sa propre vie. Dans ce combat, la Vierge Marie nous est un exemple et un soutien particulier. C’est pourquoi, nous pouvons faire nôtre cette prière à Notre-Dame, empruntée au Pape Jean-Paul II, et proposée par tous les Evêques d’Ile de France lors d’une récente veillée de prière :
« O Marie, aurore du monde nouveau, Mère des vivants, nous te confions la cause de la vie : regarde, ô Mère, le nombre immense des enfants que l’on empêche de naître, des pauvres pour qui la vie est rendue difficile, des hommes et des femmes victimes d’une violence inhumaine, des vieillards et des malades tués par l’indifférence ou par une pitié fallacieuse. Fais que ceux qui croient en ton Fils sachent annoncer aux hommes de notre temps avec fermeté et amour l’Evangile de la vie. Obtiens leur la grâce de l’accueillir comme un don toujours nouveau, la joie de le célébrer avec reconnaissance dans toute leur existence et le courage d’en témoigner avec une ténacité active, afin de construire, avec tous les hommes de bonne volonté, la civilisation de l’amour, à la louange et à la gloire de Dieu créateur qui aime la vie ».

Przyjdz Duchu odwieczny, unoszący się nad stwarzanym swiatem, Duchu życia, ożyw w nas wiarę, umocnij nadzieję i rozpal ogień miłosci w sercach naszych. Oswieć nasz umysł, nawiedź serca nasze przez wlanie Twoich obfitych darów. Duchu sw. ożyw w nas miłosć do Boga i Ojca naszego, i Syna Jego a Pana naszego Jezusa Chrystusa. Zstąp na nas i odnów oblicze tej ziemi gdzie nas posłałes, aby dawać swiadectwo o Tobie Jedynym Bogu. Nawiedź swą łaską naszych braci, ludzi każdego jezyka, rasy czy religii, bysmy w Tobie odkryli sens i radosć życia tu na ziemi a szczegolnie bysmy spotkali się z Tobą w chwale gdzie zyjesz z Bogiem Ojcem i w jednosci z Jezusem Chrystusem. Amen



MODLITWA DO DUCHA ŚWIĘTEGO O DOŚWIADCZENIE MIŁOŚCI BOŻEJ
Duchu Święty, Mocy nieogarniona. Daj mi odwagę do szczerego odmówienia tej modlitwy. ....................................................................................................................... Tak bardzo lękam się, czy jestem wartościowym człowiekiem. Każdego dnia w głębi serca słyszę szept: jesteś gorszy od innych, jesteś grzesznikiem, nie dajesz rady. Tyle razy słyszałem, że Bóg kocha mnie, ale ja to tylko wiem, ale tego nie doświadczam. I dlatego brnę w ślepą uliczkę. Szukam Boga, ale znajduję ciągle marny obraz samego siebie. Teraz już wiem, że żadne ludzkie słowo nie wyzwoli mnie z tego szatańskiego labiryntu. Pismo Święte mówi: Miłość Boża rozlana jest w naszych sercach przez Ducha Świętego / Rz 5, 5/ Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi. /Rz 8, 16/ Pokładając nadzieję w tych słowach słowa, wołam: Duchu Święty, rozlej się w moim sercu po najskrytszych zakamarkach mojego JA. Obmyj moje zranienia i lęki. Przeniknij tam, gdzie nie ma dostępu moja myśl. Powstrzymaj moje szaleństwo zazdrości, pożądliwości, pychy, kłamstwa. Spal wszystko, co budowałem poza Bogiem, by dać sobie samemu iluzję wielkości. Pomóż wytrwać w bólu, gdy umierać będzie stary człowiek. Obudź mnie ze snu. Powiedz mi tam, na dnie mojej tożsamości, że jestem umiłowanym dzieckiem Boga. Niech to usłyszę sercem, niech doświadczę tego całym sobą. Pokaż mi moje piękno. AMEN AMEN AMEN

Repost 0
Published by Soeurs Franciscaines de N Dame des Douleurs - dans Dons
commenter cet article
4 octobre 2007 4 04 /10 /octobre /2007 20:05

Okoliczności powstania domu

 

            Okoliczności przybycia Sióstr do pierwszej placówki we Francji były pozornie prozaiczne i przypadkowe, ale, jak się później okazało, niezbędne a nawet konieczne tak dla rozwoju Zgromadzenia jak i zaspokojenia potrzeb duchowych i materialnych tamtejszej ludności.

            W 1962 roku jednej z Sióstr, Donatylli Wilkosz, pracującej jako pielęgniarka w szpitalu w Tarnogrodzie, przyszło się opiekować pacjentką z Francji, ale polskiego pochodzenia.

            Po dwóch latach ta właśnie pacjentka, Pani Rozalia Grzebiennik, przysłała S. Donatylli list z zaproszeniem do Paryża. Siostra dzieliła się tą wiadomością i propozycją z Matką Generalną. Oto jak pisała:

Mam dawną moją pacjentkę w Paryżu, która pisze do mnie od czasu do czasu, bardzo serdeczne listy. Jest to osoba starsza samotna i chora. Przysłała mi na święta życzenia i zaraz po tygodniu przyszedł drugi list, w którym zaprasza mnie do Paryża. Napisała mi, że niedaleko od niej jest klinika, w której pracują siostry zakonne Polki i jeżeli by mi się tam spodobało to mogę tam dostać pracę. Napisała mi, ze będzie się starać żebym pojechała w tym roku, bo ona jest chora i może już niedługo pożyje, wiec chce mi koniecznie się odwdzięczyć i na swój koszt chce mnie do Paryża sprowadzić. Ja bym trochę i miała ochotę, ale żeby można było sprowadzić później kilka sióstr.

Może z tego będą nici, ale mi obiecuje, więc co mam tej Pani odpisać. Może to Pan Jezus chce mieć SS. Serafitki w Paryżu ???.

 

         Przełożona generalna, po otrzymaniu tego listu, udzieliła S. Donatylli pozwolenia na wyjazd do Paryża pismem z dnia 28.02.1964. O przebiegu podróży i o pierwszym spotkaniu z francuską ziemią dowiadujemy się z kolejnego listu do Matki Generalnej:

 

Dnia 3 marca wyjechałam do Paryża. Podroż miałam dzięki Bogu szczęśliwa. Ta Pani, co mnie zaprosiła nie jest bogata, ale dla mnie bardzo dobra, żywi mnie, stara się żeby mi było dobrze. Do spania mam osobny pokoik, który mi wynajęła u swojej koleżanki. Do kościoła mam niedaleko...siedzę 3 - 4 godziny i modlę się za siebie i wszystkich. Bardzo mi źle, że nie umiem po francusku, tak w kościele kazania nie rozumiem. Ja na razie jestem u tej Pani, piszę jej listy, coś pomogę w domu, chodzę z nią po Paryżu. Żebym umiała po francusku to bym może dostała gdzie pracę i może by można było sprowadzić później kilka sióstr. Zapytuje się czy mam się starać tu o prace. Tu jest podobnież dużo polskich sióstr i księży, ale ja jeszcze nie byłam nigdzie u nich, mam czas do 24 kwietnia. Musze się uczyć języka francuskiego, to jest najważniejsze, na co dzień, oprócz duszy.

 

            W taki to sposób pierwsza Siostra Serafitka osiedliła się w Paryżu. Na razie bez jasnych perspektyw, bez zapewnionej przyszłości, pracy, mieszkania, z poważnymi kłopotami językowymi. Myślała jednak już wtedy o możliwości ściągnięcia kolejnych Sióstr.

            W kolejnym swoim liście do Matki Generalnej podała więcej szczegółów dotyczących jej sytuacji.

 

Teraz, co do mnie to pracuje od 3.4.64 w swoim zawodzie u sióstr Szarytek. Jest mi bardzo ciężko, bo same Francuski i nie mogą się ze mną dogadać, trudno chciałabym cos dać ze siebie dla dobra wspólnego, dlatego się trzeba pomęczyć z początku, najgorzej z językiem, ale trochę już idzie. Ja zaczynam prace po mszy św. w południe mam wolne, półtora godziny na pacierze i później wracam do domu o godz. 20 tej. Najgorsze to ze mam daleko spanie, tez u sióstr Szarytek, bo powiedziały, ze nie mogę spać tak długo u świeckich, chociaż miałam osobny pokoik do tej pory. SS. Szarytki, u których mieszkam są Polki i ks. kapelan polski. Do szpitala skierował mnie ks. rektor Banaszak z seminarium polskiego .Rozmawiałam również z jednym z O. Oblatów i powiedziałam cel swojego przyjazdu do Francji. Otóż zwracam się z prośbą do Przew. Matki, żeby mi mogła przysłać dwie koleżanki, jedna co umie szyć dobrze a druga na kierowniczkę kuchni .

 

            Jak widać z powyższego listu, Siostrze Donatylli udało się znaleźć pracę w szpitalu i już otrzymała zapotrzebowanie na dwie następne Siostry do pracy w szwalni i w kuchni. Pojawił się jednak problem kończącego się urlopu. Siostra Donatylla, bowiem, wyjechała z Tarnogrodu w ramach swojego urlopu. Trzeba było podjąć jakąś decyzję. O swojej rozterce pisze do Matki.

 

Przecież jestem sama owieczka odłączona od stada, codziennie sobie popłaczę w nocy. Przecież to mój pierwszy wyjazd ze Zgromadzenia, które naprawdę kocham całym sercem. Ja kończę urlop25 kwietnia, co mam napisać do Tarnogrodu, przecież trzeba jakoś załatwić, dlatego czekam na odpowiedź.

Ja nie chcę żyć i pełnić swojej woli, czekam na decyzje. Do tej pory żyłam z ofiar ludzi dobrych, ale jeszcze nawet sobie cukierka nie kupiłam, teraz jednak coś trzeba sobie kupić, proszę o pozwolenie na potrzebne rzeczy do codziennego życia.

SS. Szarytki francuskie są bardzo dobre i polskie również, chcą mnie do siebie, ale jestem serafitką do końca. W Lourdes byłam 3 dni, było 42 osoby ciężko chore ze szpitala, tak, że roboty było dosyć.

 

Mimo tych trudnych doświadczeń, S. Donatylla nadal myślała o przyjeździe kolejnych Sióstr. Pisała o tym w liście. Warto przy okazji zaznaczyć, że wysyłając listy do Matki Generalnej S. Donatylla tytułowała ją „mamą” a siostry „koleżankami”. Było to podyktowane trudnymi warunkami politycznymi i roztropnością. Nie należało się absolutnie zdradzać, iż jest się osobą zakonną, ponieważ to utrudniłoby bardzo poważnie możliwość wyjazdu.

A oto, co pisała o przyjeździe kolejnych sióstr:

Co do tych koleżanek jeżeli znajdą się chętne to ja się postaram o zapłacenie im podróży w obie strony i posłać im zaproszenie, żeby mogły jak najszybciej przyjechać. Niech nie myślą, że tu są same róże, bo cierni jest wiele więcej. Początki są zawsze trudne, ale jeśli się chce coś dobrego zrobić, trzeba na to ofiary.

 

            Pierwsze spotkanie Siostry Donatylli z Montmorency, które później stało się kolebką pierwszej wspólnoty serafickiej, miało miejsce 7 czerwca 1964 roku. Znalazła się tam wraz z pielgrzymami udającymi się tradycyjnie do tego miasta. W swoim liście oczywiście, ze względów wyżej wspomnianych, nie pisała nic o pielgrzymce, ale o wycieczce.
 

 

kolegiata-MB.jpgnagrobki.jpg

Obraz M.B.Częstochowskiej w Kolegiacie i nagrobki Kniaziewicza i Niemcewicza

Bracia-Kp-na-cmentarzu.JPGpielgrzymka-polak--w.jpg

Pielgrzymka coroczna Polaków na cmentarz w Montmorency oraz bracia Kapucyni z pielgrzymką


  Dziś 7. 6.64 byłyśmy na wycieczce 10 km od Paryża i ks. proboszcz francuski prosił żeby koniecznie przyjechało kilka sióstr, wolałby Polki bo są bardziej zaradne a tu ma w swojej parafii bardzo dużo Polaków, potrzeba do chorych bo dużo umiera bez spowiedzi. Widać taki gorliwy kapłan i mówi dla Pana Boga nie ma granic, tylko dusze ratować.

 

            Jak wynika z listu, Siostra Donatylla otrzymała kolejną propozycję pracy dla Sióstr. Dał ją ks. Proboszcz francuskiej parafii z Montmorency. Chodzi o obecność sióstr wśród chorych, zwłaszcza Polaków ale nie tylko, by ich przygotowywać do sakramentu pojednania z Bogiem przed śmiercią.

            Myśl powoli dojrzewała. Ks. Proboszcz zaprosił S. Donatyllę do oglądnięcia ewentualnego domu, w którym, miałyby Siostry zamieszkać i podjąć działalność. Sama Siostra Donatylla wybrała się z dwoma innymi Siostrami Franciszkankami Rodziny Marii, Polką i Francuzką. O tej pierwszej wizycie pisała:

 

Ten nasz przyszły Monsieur Curé pisze do mnie często takie serdeczne listy....

Ten ks. proboszcz pokazał nam ten cały budynek dwupiętrowy a na wstępie do tego domu udzielił nam + i tym, które tu będą w przyszłości pracować. Parter ma być dla chorych a I p. dla sióstr. Wszystko zostało uzgodnione, teraz ma być przeprowadzony duży remont, który ma potrwać do 3 miesięcy. Tym siostrom podoba się ta placówka nie daleko od Paryża i piękna okolica.

Harang.jpg

Ks.Harang w biurze

w-kaplicy-w-Montmorency--proboszcz-Dupre-la-Tour.jpgDom-w-Montmorency.jpg

Ks.Duprès la Tour z klerykiem F.Deroy w kaplicy w Montmorency
 

Zanim jednak doszło do realizacji tej propozycji upłynęło trochę czasu i sporo się wydarzyło.

30 grudnia 1964 roku do Francji przyjechała druga Serafitka S. Florencja Siwek. Dokumentem umożliwiającym przyjazd było zaproszenie wysłane przez przybraną ciotkę Panią Helenę Kurzyk. U niej też S. Florencja zatrzymała się przez kilka tygodni, ucząc się języka francuskiego na Alliance Française. Następnie, już w marcu podjęła pracę w szpitalu razem z S. Donatyllą. Siostry mieszkały razem, w szpitalu, w różnych warunkach. Rano pracowały w szpitalu a po południu chodziły na kurs języka francuskiego.

 

            Z Kroniki pisanej przez S. Donatyllę dowiedzieliśmy się, że w styczniu 1965 roku Ks. Proboszcz z Montmorency ogłosił ludziom, że zamierza sprowadzić Siostry Zakonne do chorych, że siostry już ma, tylko nie ma dla nich mieszkania. Pewnej niedzieli ogłosił vente de charité – sprzedaż miłosierną na cel wyremontowania przyszłego domu dla Sióstr. Na tę niedzielę zaprosił też Siostry. S. Donatylla pisze o tym spotkaniu:

Gdyśmy się zjawiły, pokazałyśmy się nieśmiało księdzu proboszczowi, a on nas wziął na scenę i przez mikrofon ogłosił, aby wszyscy się zwrócili do nas i mogli nas widzieć (a my jak dwa Michały, jeden duży, drugi mały) kolory na twarzach miałyśmy dosyć.

 

Siostry, już teraz we dwie, pracowały nadal w szpitalu w Paryżu czekając na przygotowanie domu w Montmorency. Równocześnie Matka Generalna SS. Serafitek zwróciła się do Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski, z prośbą o pozwolenie na utworzenie domu zakonnego w Montmorency pod Paryżem. Matka otrzymała taką zgodę z przypomnieniem, że powinna poprosić także o podobną zgodę miejscowego ordynariusza. 18 marca 1966 roku otrzymała taką zgodę od Biskupa Wersalu Alexandre Renard.Na początku roku 1966 dom, w którym miały zamieszkać Siostry był prawie gotowy. Jednakże nie mogły one jeszcze rozpocząć w nim samodzielnej działalności ze względu na brak wymaganego wykształcenia pielęgniarskiego. W tej sytuacji ks. proboszcz zaproponował rozpoczęcie działalności angażując do pomocy S. Françoise, dyplomowaną pielęgniarkę ze Zgromadzenia Aniołów Stróżów, aż do czasu zdobycia dyplomu przez S. Donatyllę.

            Tak też się stało. Po przyjeździe S. Françoise do Montmorency ks. proboszcz zaproponował jej by przyjechała do Paryża i zapoznała się z S. Donatyllą i Florencją. Następnie ks. proboszcz zaprosił obie siostry Serafitki na niedzielę do Montmorency. S. Florencja nie wróciła już do Paryża, lecz pozostała w Montmorency. Parafia z Ks. Proboszczem na czele nie chciała czekać tak długo i zaangażowali siostrę z innego zgromadzenia - Francuzkę z dyplomem.

Ta siostra Franciszka zaczęła pracować na początku stycznia 1966 roku. Jak się okazało koniecznym był samochód bo odległości duże-więc otrzymała stary samochód od parafii. Wkrótce zdała sobie sprawę z tego, że sama na dłuższą metę nie podoła. Coraz więcej było zgłoszeń do toalet a jej zdrowie było słabe. Zwróciła się do ks. Harang, żebym jak najprędzej przyjechała do Montmorency. S. Donatylla wyraziła zgodę i w wkrótce przyjechałam. Była to osoba z tupetem i energiczna z którą miałam dużo kłopotu z powodu nieznajomości języka, to co się nauczyłam było za mało. Gdy S. Franciszka była w terenie musiałam zanotować nowe adresy do chorych, a że byłam słaba w pisaniu, więc popełniałam błędy i często siostra nie mogła trafić na dany adres i z tego powodu wykrzyczała mnie. Nie brałam jej tego za złe, bo wina była po mojej stronie.

Zbliżał się już koniec pobytu S. Franciszki w naszym domu. W podziękowaniu siostrze za pracę parafia kupiła samochód i potem wróciła do swojego Zgromadzenia.

 komunikacja.jpg
Pierwszy samochód dla potrzeb wspólnoty

            20 marca 1966 roku ks. proboszcz uroczyście i publicznie przyjął Siostry i przedstawił je wspólnocie parafialnej. Zaś 26 marca tego samego roku Ks. Bp. Rousset dokonał poświęcenia domu zakonnego przy ulicy Rue du Marché 29. W tym nowym domu nadal jeszcze nie przebywała S. Donatylla, która kończyła swoją naukę. 30 czerwca 1966 roku zakończyła pomyślnie naukę i przeniosła się definitywnie do swojego domu zakonnego.

Montmorency-022.jpg
Pierwsze-trzy-siostry-w-Montmorency-w-ogrodzie-1968.jpg


Pierwszy ogród w Montmorency oraz aktualny dom z ogrodem
 

 
Repost 0
Published by Soeurs Franciscaines de N Dame des Douleurs - dans Dons
commenter cet article

Présentation

  • : Congrégation des Soeurs Franciscaines
  • Congrégation des Soeurs Franciscaines
  • : Congrégation vouée au service des malades,fondée en Pologne en 1881.Diffuse en permanence L'apostolat dans différents pays.
  • Contact

Bienvenue-Witamy

 Pieta-01.jpg         Bonjour à tous -Witamy         
Bienvenue à tous et à toutes .Merci pour votre passage sur notre site.La congrégation des soeurs Franciscaines de Notre dame des Douleurs oeuvre avec volonté et acharnement pour soulager et accompagner les plus meurtris par la vie,en leur prodiguant les soins physiques et spirituels nécéssaires à leur bien-être.

Dziękujemy wszystkim odwiedzającym nasze stronice internetowe za poświecony czas na przeglądnięcie artykułów i zapoznanie się z naszym posłannictwem i misją w Kościele. Zgromadzenie Córek Matki Bożej Bolesnej zgodnie z charyzmatem Założycieli stara się służyć i pomagać ubogim,chorym i cierpiącym.
Zgromadzenie świadome ogromu pracy w tej dziedzinie, przychodzi z pomocą potrzebującym. Podejmuje dzieła z przekonaniem i oddaniem aby w miarę możliwosci poprawić i stworzyć lepsze warunki życia człowieka. 

Centre de soins infirmiers

      
Centre de soins infirmiers des Sœurs

29, rue du Marché
95160 Montmorency
Tel:01.39.64.75.40


Permanence au Centre:
de: 12h à 12h30
      16h à 17h
      19h à 19h30
Soins infirmiers à domicile sur RV

Place des Victimes du V2

95170 Deuil la Barre

Tel :01.39.83.15.52

 

Permanence :

de :   12h à 12h30

et de: 18h à 18h 30
Samedi et Dimanche sur RV

Soins infirmiers à domicile

Sur RV

Messes à Deuil et Montmorency

Messes dominicales à Deuil la Barre
Samedi à 18 h à Notre Dame

dimanche à 9h.30 
en l'église Notre Dame
Place des Victimes du V2
à 11h
en l'église Saint Louis
10 rue du Chateau

 

Messes dominicales à Montmorency

samedi à 18h30 à la Collégiale

dimanche à 10h

en l'église St.François

à 11h15

à la Collégiale

Visit from 10/09/07