Overblog
Suivre ce blog Administration + Créer mon blog
7 août 2020 5 07 /08 /août /2020 18:14
Jubilé de 100 ans de notre patiente

Jubilé de 100 ans de notre patiente

Il est encore trop tôt pour résumer la période pandémique, mais il faut néanmoins examiner de près cette situation qui nous a surpris et qui persiste.

Nous sommes les Sœurs Franciscaines de N.D des Douleurs, nous travaillons comme infirmières pour les malades à domicile et en résidence pour personnes âgées à Montmorency et Deuil-la Barre. La pandémie nous a surprises par le fait que deux infirmières sont parties en vacances en Pologne et n'ont pas pu revenir pendant près de 2 et 3 mois, en raison de la fermeture des frontières. Elles étaient indispensables pour travailler, car les deux infirmières suivantes sont tombées malades du coronavirus. Deux autres, qui avaient été en contact avec des infirmières malades ont dû être mises en quarantaine et l'effectif a donc été réduit au minimum. La directrice est également tombée malade et les sœurs  ont continué à travailler avec beaucoup de mal. L'une des sœurs était très fatiguée, mais elle a travaillé et il s'est avéré plus tard, après avoir fait la recherche, qu’elle avait également le coronavirus mais elle ne le savait pas. Remerciant Dieu de n'avoir infecté personne.

Auprès des malades, les sœurs portaient des masques et des gants et faisaient une désinfection obligatoire des mains et, après le travail, une désinfection des vêtements, des chambres, des portables (avec des lampes ultra-violet). Nous avons fait très attention à ne pas être infectées et à ne pas infecter les autres. Les sœurs ont pris divers vitamines et fortifiants.

La peur a saisi tout le monde. Les familles n'avaient pas le droit de voir les leurs , les infirmières restantes étaient les êtres les plus proches, qui se voyaient confier des tâches supplémentaires grâce à des permissions de quitter leur maison. Premièrement, il était nécessaire d'apporter une aide psychologique, de calmer les personnes et de raviver l'espoir d'un avenir meilleur. Il n'y avait pas d’aides à domicile, de bureaux ouverts, de services techniques, rien ne fonctionnait. Faire les courses dans un magasin ou une pharmacie et même balayer la chambre ou réchauffer les aliments, c'était aussi le travail de l'infirmière, car il n'y avait pas de nourriture à la cantine, elle était distribuée dans les chambres, où chaque personne devait s'occuper de ses repas. Il était interdit de se réunir en groupe.

Les églises et les lieux de culte ont  été fermés. L'évêque du diocèse a publié une lettre interdisant le culte public. Il n'y avait pas non plus de messe à la chapelle des sœurs. Certains prêtres ont célébré la messe en privé, dans une église ouverte, de sorte que les gens y assistaient officieusement. Un des prêtres polonais célébrait la Sainte Messe à son domicile et des Polonais venaient même de Paris pour y participer. En cette période d'incertitude, les gens ont plus que jamais cherché l'aide de Dieu pour préserver leur équilibre et celui de leurs familles. Personne n'a été en mesure de répondre à la question de savoir ce qu’est et d'où vient cette maladie. Il y a eu un très grand nombre de morts. Nous n'avons perdu aucun patient dans cette épidémie, mais il y a eu beaucoup de cas dans les hôpitaux. Il n'était pas possible d'enterrer les morts, il fallait attendre des semaines pour le faire. Les familles ne pouvaient voir les leurs, même gravement malades et mourants, les gens ont quitté le monde dans la solitude.

La solidarité interpersonnelle, les signes de gentillesse et d’aide fraternelle ne manquaient pas non plus. Nous avons demandé à un plombier polonais de changer la chaudière d'eau pour une pensionnaire malade, car l'ancienne fuyait, il était impossible de laver la patiente et il n'était pas possible de trouver un ouvrier sur place.

En tant que communauté religieuse, nous nous sommes joints à la prière de toute l'Église pour demander la fin de la pandémie. Nous n'avons pas multiplié les prières supplémentaires, mais avons essayé d'offrir à Dieu des désagréments qui nous sont arrivés. Nos communautés de Deuiil et de Montmorency ont été aidées spirituellement par la célébration de la messe  à laquelle nous avons participé chaque jour, grâce à l'ouverture et à la confiance de nos prêtres, du curé français de Deuil et du recteur de la communauté pallottine polonaise de Montmorency.

Certes, grâce à l'aide de nos Fondateurs, nous n'avons pas ressenti la peur de l'épidémie, mais nous avons été submergés par la paix et la confiance que nous sommes en route pour aider ceux à qui nous sommes envoyés. Par notre charisme nous nous sentons proche des gens souffrants avec notre Patrone, la Mère Douloureuse sous la Croix du Christ.

 

 

Partager cet article

Repost0
6 août 2020 4 06 /08 /août /2020 00:41
Swietowanie Stu lecia niewidomej Pani u niej w domu.

Swietowanie Stu lecia niewidomej Pani u niej w domu.

Jest jeszcze za wcześnie, by dokonywać podsumowania okresu pandemii, niemniej jednak pokusić się trzeba i przyjżeć się z bliska tej sytuacji jaka nas zaskoczyła i nadal trwa.

Jesteśmy  Siostry Serafitki, pracujemy jako pielegniarki przy chorych po domach i w rezydencji dla starszych osób na terenie Montmorency i Deuil la Barre. Pandemia zaskoczyła nas tym, że dwie pielęgniarki wyjechały na krótki urlop do Polski i nie mogly wrócić prawie przez 2 i 3 miesiące z powodu zamkniętych granic.  Potrzebne były bardzo do pracy, gdyż dwie następne siostry pielęgniarki zachorowały na koronawirusa. Dwie inne co pozostały w kontakcie z chorymi pielęgniarkami musiały poddać się kwarantannie i tak effektyw zmniejszył się do minimum. Dyrektorka też zachorowała i resztkami sił siostry ciagły prace przy chorych z wielką ostrożnością i zachowaniem środków bezpieczeństwa. Jedna z sióstr bardzo była słaba ale pracowała i jak się okazalo później po zrobieniu badań i ona też miała koronawirusa ale nie wiedziała i Bogu dzięki, że nikogo nie zaraziła.

Urodziny Pani Drewniak

Przy chorych siostry nosiły maski, rękawiczki,obowiązkowa dezynfekcja rąk, po pracy odkażanie ubrania, komórek, pomieszczeń lampami kwarcowymi. Baczną uwagę kładłyśmy na to, by się nie zakazić i by innych nie zainfekować. Siostry zażywały różne witaminy i środki uodparniające.

Strach ogarnął wszystkich. Nie wolno było rodzinom widywać się z bliskimi, pozostały pielęgniarki jako istoty najbliższe, którym zlecono zadania dodatkowe a to dzięki pozwoleniom na wyjście z domu. Najpierw konieczna była pomoc psychiczna, uspokojenie ludzi i wskrzeszanie nadziei na lepsze jutro. Nie było sprzątaczek, biura zamknięte, service techniczny czy cokolwiek innego nie funkcjonowało. Zakupy w sklepie czy aptece a nawet pozamiatanie czy grzanie jedzenia to też przypadło w udziale pielęgniarce, gdyż nie było jedzenia na stołówce tylko rozdawane po pokojach, gdzie każdy musiał sobie radzić.Nie uświadczyło się krzesła ani stolu z Zakladzie, nie było na czym usiaść i był zakaz spotykania się w grupach.

Pierwsze  zamknięto kościoły i miejsca kultu. Biskup diecezji wydał pismo, gdzie zabronił publicznego sprawowania kultu. U sióstr w kaplicy też nie było mszy św. Niektórzy kapłani odprawiali mszę św prywatnie, przy otwartym kościele, więc nieoficjalnie ludzie w niej uczestniczyli. Jeden z polskich księży w swojej posiadłości odprawiał sobie mszę św i Polacy przyjeżdzali nawet z Paryża by w niej uczestniczyć. W tym czasie niepewności ludzie bardziej niż zwykle szukali pomocy u Boga, by ratować siebie i rodziny przed załamaniem. Nikt nie umiał dac sobie odpowiedzi na pytanie co to jest i skąd się  wzięła ta choroba. Ludzie umierali dziesiątkami. Myśmy nie straciły ani jednego chorego na tą epidemię, ale w szpitalach była katastrofa. Nie nastarczano chować zmarłych, trzeba było tygodniami czekać na pochówek. Do ciężko chorych i umierajacych nie dopuszczano rodziny, w samotności ludzie odchodzili z tego świata.

Rozmowa po polsku z Pania Wroblewska

Nie brak też było solidarności miedzyludzkiej, oznak życzliwości czy braterskiej pomocy. Wzywałysmy Polaka hydraulika, aby zmienił bojler na wodę chorej pensjonarjuszce, bo stary ciekł i nie dało się umyć chorej a o zakładowym robotniku nie było mowy.

Jako wspólnota zakonna, włączyłyśmy się w modlitwę wraz z całym Kościołem o ustanie pandemii. Nie mnożyłyśmy dodatkowych modlitw, ale starałyśmy się ofiarować Bogu w tej intencji niewygodności jakie nas spotykały. Nasze wspólnoty w Deuiil i w Montmorency, ratowała duchowo ofiara Mszy św. w której uczestniczyłyśmy codziennie, a to  dzięki otwartości i zaufaniu naszych kapłanów, francuskiego proboszcza w Deuil i rektora polskiej wspólnoty Pallotyńskiej w Montmorency.

Spotkanie w cieniu drzew

Napewno, dzięki pomocy naszych Założycieli, nie czułyśmy strachu przed epidemią, ale ogarniał nas pokój i zaufanie, że jesteśmy na drodze niesienia pomocy tym, do których jesteśmy posłane i  realizujemy nasz charyzmat bycia blisko cierpiących wraz z Bolesną Matką z pod krzyża Chrystusa.

 

Partager cet article

Repost0
11 mai 2020 1 11 /05 /mai /2020 00:03
Bp DEPO homilia 10.5.2020 na Wawelu

Partager cet article

Repost0
10 avril 2020 5 10 /04 /avril /2020 09:55

Partager cet article

Repost0
8 décembre 2019 7 08 /12 /décembre /2019 22:39
Père Cantalamessa- Première prédication de l'Avent 2019

Père Cantalamessa : la disponibilité de Marie est un modèle pour tous les chrétiens

Le prédicateur de la Maison pontificale a délivré ce vendredi sa première prédication de l’Avent 2019 sur le thème «Bienheureuse celle qui a cru ! », avec une première étape sur Marie dans l’Annonciation, avant, le 13 décembre, une prédication sur Marie dans la Visitation, et enfin le 20 décembre, sur Marie lors de la Nativité.
 

«Chaque année la liturgie nous prépare à célébrer Noël par trois grands guides : Isaïe, Jean Baptiste et Marie : le prophète, le précurseur, la mère. Le premier l’annonça de loin, le second le montra présent dans le monde, la dernière le porta dans son sein. Pour l’Avent de cet an il m’a semblé bon de nous confier entièrement à la Mère», a expliqué le père Raniero Cantalamessa au début de sa première prédication en la chapelle Redemptoris Mater.

«Marie n’a pas célébré l’Avent, elle l’a vécu dans sa chair, a souligné le capucin italien. Comme chaque femme enceinte  elle sait bien ce que signifie être “dans l’attente” et peut nous inspirer à marcher vers Noël avec une foi pleine d’attente». La joie et la disponibilité de Marie lors de sa visite à Élisabeth sont totales. «À première vue, l’acte de foi de Marie fut un acte facile et qui allait de soi. Devenir mère d’un roi qui régnerait pour toujours sur la maison de Jacob, la mère du Messie ! N’était- ce pas le rêve de toute jeune fille juive ? Mais c’est là une manière de raisonner tout humaine et charnelle. La vraie foi n’est jamais un privilège ou un honneur, c’est toujours une certaine forme de mort.» 

La solitude de Marie dans son “oui” à Dieu

«Déjà sur le seul plan humain, Marie se trouve dans une totale solitude. À qui peut-elle expliquer ce qui est arrivé en elle ? Qui la croira lorsqu’elle dira que l’enfant qu’elle porte dans son sein est “l’œuvre de l’Esprit Saint” ? Cela n’est jamais arrivé avant elle et n’arrivera jamais après elle», a rappelé que le père Cantalamessa. Mais Marie a osé dire “oui” à Dieu, à l’encontre de toutes les traditions de la société de l’époque.

«L’acte de foi de Marie est un acte absolument personnel et unique, a détaillé le prédicateur. C’est l’acte de se fier à Dieu et de se confier complètement à lui. C’est une relation de personne à personne, et qu’on appelle la foi subjective. L’accent porte ici sur le fait de croire, plus que sur le contenu de la foi. Mais la foi de Marie est aussi très objective, communautaire. Elle ne croit pas en un Dieu subjectif, personnel, détaché de tout, qui ne se révélerait qu’à elle seule dans le secret. Bien au contraire, elle croit au Dieu de ses Pères, au Dieu de son peuple. Elle reconnaît dans le Dieu qui se révèle à elle, le Dieu des promesses, le Dieu d’Abraham et de sa descendance.»

Un exemple d’humilité pour tous les chrétiens

Cette attitude demeurent don un exemple d’humilité et d’objectivité pour tous les chrétiens actuels, qui doivent s’intégrer dans un histoire, dans une généalogie, et non céder à la tentation de se créer leur propre style de religiosité. «En m’unissant à la foi de l’Église, je fais mienne la foi de tous ceux qui m’ont précédé : la foi des apôtres, des martyrs, des docteurs. Les saints, ne pouvant emporter la foi avec eux au ciel où elle n’a plus raison d’être, l’ont laissée en héritage à l’Église.»

Le père Cantalamessa a donné un conseil pratique pour se situer dans la même dynamique que Marie, dans une relation dynamique avec Dieu : «après avoir prié, pour que cela ne reste pas un geste superficiel, dire à Dieu avec les paroles mêmes de Marie : “Me voici, je suis le ser­viteur, ou la servante, du Seigneur : qu’il me soit fait selon ta parole !”. Je dis “amen, oui, mon Dieu, à tout ton pro­jet, je te cède tout moi-même !”».

La foi est contagieuse

Ce défi d’une disponibilité totale à Dieu doit être relevé par les prêtres eux-mêmes, et c’est de cette disponibilité clairement exprimée et vécue que découle la fécondité de leur ministère. «Le signe essentiel, celui que les fidèles perçoivent immé­diatement chez un prêtre, un pasteur, c’est s’il “y croit” : s’il croit en ce qu’il dit et en ce qu’il célèbre. Celui qui, dans le prêtre, cherche Dieu avant tout, le perçoit aussitôt. Celui qui, chez le prêtre, ne cherche pas Dieu peut être facilement trompé et induire en erreur le prêtre lui-même, le laissant se croire important, brillant, en marche avec son temps, alors qu’en réalité, lui aussi, comme nous le disions dans le cha­pitre précédent, est un homme “vide”. Même l’incroyant qui s’approche du prêtre dans un esprit de recherche, saisit aussitôt la différence. Ce qui le provoquera et pourra le met­tre salutairement en crise, ce ne sont pas en général de savan­tes discussions sur la foi, mais la foi toute simple. La foi est contagieuse. On ne contracte pas une maladie contagieuse en entendant seulement parler d’un virus ou en l’étudiant, mais en entrant en contact avec lui. Ainsi en est-il de la foi», a expliqué le père Cantalamessa.

«La force d’un serviteur de Dieu est en proportion de la force de sa foi. Il nous arrive de souffrir et de nous lamen­ter dans notre prière : “Dieu, les gens abandonnent l’Église, ils restent dans le péché, pourquoi ?” Nous parlons et parlons, sans que rien ne change. Un jour les apôtres essayèrent de chasser le démon d’un pauvre enfant. Sans succès. Jésus, lui, chassa l’esprit mauvais, et les apôtres vinrent lui demander : “Et nous, pourquoi n’avons-nous pu le chasser ? Il leur dit : “A cause de la pauvreté de votre foi”», at-il souligné en citant le 17e chapitre de l’Évangile selon saint Matthieu.

C’est donc à ce défi de la foi, de croire vraiment, que Marie nous invite en ce temps de l’Avent. «Nous aussi, croyons, pour que ce qui est arrivé en elle arrive aussi en nous. Invoquons la Vierge Marie sous ce titre plein de douceur : Virgo fidelis, Vierge fidèle, prie pour nous !», a conclu le prédicateur.

source https://www.vaticannews.va/fr

Partager cet article

Repost0
14 février 2019 4 14 /02 /février /2019 22:42
Homélie-Dimanche de la santé

HOMELIE DU 10 FEVRIER 2019

5EME DIMANCHE ORDINAIRE

DIMANCHE DE LA SANTE

 

 

 

 

L’Eglise en ce dimanche nous donne la chance d’un compagnonnage avec trois belles figures de croyants. D’abord, deux versets du premier testament sont en miroir en Isaïe : « J’entendis la voix du Seigneur qui disait : « Qui enverrai-je ? Qui sera notre messager ? » Et j’ai répondu : « Me voici : envoie moi ! Et dans l’Evangile de Luc : Jésus dit à Simon : « Sois sans crainte, désormais ce sont des hommes que tu prendras. »  Entre ces deux passages de l’Ecriture, St Paul nous dit avec sa force habituelle qu’il transmet ce qu’il a reçu : la réalité des évènements de la mort et de la Résurrection du Christ qui est apparu le jour de Pâques et les suivants à « Pierre, puis aux douze, puis à plus de cinq cents frères à la fois ».  On a bien compris qu’Isaïe, Pierre et Paul ont accepté d’être envoyés en mission mais qu’ils sont d’abord passés par l’épreuve du doute ou de la prise de conscience de leur indignité.  Paul, se traite d’avorton indigne d’être appelé apôtre puisqu’il a persécuté l’Eglise de Dieu. Et on connait la deuxième partie de son curriculum vitae, le balancier est parti dans l’autre sens  pour annoncer la Bonne Nouvelle qui nous ouvre la voie à la vie éternelle. Et puis, on a entendu le cri d’Isaïe : « Malheur à moi ! Je suis perdu, car je suis un homme aux lèvres impures, j’habite au milieu d’un peuple aux lèvres impures ». C’est la même confession  de Simon Pierre dite autrement : « Eloigne-toi de moi, Seigneur, car je suis un homme pécheur ».

 

Alors, nous avons tous, n’est-ce pas, conscience, comme Isaïe, Pierre et Paul d’être indignes, impurs, pécheurs. Et de ce fait, nous avons donc aussi toutes les chances d’être bons pour le service car Isaïe, Pierre et Paul en ont été des exemples vivants. Aujourd’hui, annoncer l’Evangile, vivre l’Evangile dans le service du frère n’est pas le privilège de quelques-uns qui auraient un passeport de VIP spécialistes de la Charité. Non, et regardons ce que St Paul écrit quelques versets plus loin : «  Frères, vous qui avez été appelés par Dieu, regardez bien : parmi vous, il n’y a pas beaucoup de sages aux yeux des hommes, ni de gens puissants ou de haute naissance. » Appelés par Dieu malgré notre faiblesse, dans notre faiblesse et à cause de notre faiblesse, nous portons l’expérience de tous ceux qui sont dans la même situation que nous : ayant conscience que le péché nous entrave si bien, obscurcit notre quotidien, nous ne pouvons que nous laisser saisir par la force du Christ qui a définitivement vaincu les ténèbres du mal. Faibles nous devons nous reconnaître et faibles nous resterons, mais cette faiblesse est sublimée en force. C’est encore Paul qui nous le dit cette fois dans la deuxième lettre aux Corinthiens : « Lorsque je suis faible, c’est alors que je suis fort » car de manière paradoxale c’est dans notre faiblesse de pécheurs ou de souffrants qui nous contraint à l’humilité que la force du Seigneur s’exprime. Et le Christ lui-même n’a-t-il pas été autrement qu’humble et faible, à l’exception du péché bien entendu ? Quand, aux moments les plus critiques, il aurait pu demander au Père de lui envoyer une légion d’anges, il s’en est remis à Lui et entre les mains des hommes, amis ou ennemis sans cesser d’annoncer la Bonne Nouvelle.

 

Mais alors, allez-vous peut-être penser ; si on est malade, handicapé, dépendant, comment je fais pour être au service du frère ? Comment puis-je être un missionnaire si je suis en séjour de longue durée à l’hôpital ou résident dans une maison de retraite ? Là, on peut se rappeler l’épisode de la pauvre veuve de l’évangile de Marc. Jésus observe cette pauvre femme qui met une piécette pour le trésor du temple qui ne semble rien aux yeux des riches qui y versent des sommes énormes. Quand la vie nous amène à un immobilisme contraint, ponctuel ou définitif, notre seule possibilité c’est celle de la piécette qui a la plus grande valeur. Cette petite pièce c’est la prière que nous pouvons exprimer  dans les moments où la souffrance nous laisse un peu de répit. C’est là que le témoignage de certaines personnes en situation de dépendance est fort lorsqu’elles disent prier pour les autres ; c’est pour elles la seule occasion d’être relié au monde. Cette prière a une force qu’on ne peut mesurer mais qui est grandement efficace, à la façon de celle de Ste Thérèse de l’enfant Jésus, souffrante et cloîtrée dans son Carmel, elle qui fut déclarée sainte patronne des Missions à l’initiative du pape Pie XI.

 

Donc cet envoi, cette mission d’annoncer la Bonne Nouvelle, nous concerne tous, même si nous nous sentons affaiblis, incapables, même si dans nos vies il y a eu des passages obscurs. Nous sommes des apôtres, c’est à dire des envoyés. Et sommes-nous des apôtres à la manière d’Isaïe, de Pierre ou de Paul ? A chacun selon son charisme !

 

Nous nous sentons ressembler à Isaïe ? Laissons  s’approcher de nos bouches le charbon ardent du pardon des péchés et être des messagers purifiés envoyés aux frères pour leur faire connaître la miséricorde infinie de Dieu, s’ils sont broyés par une vie de galère et d’échecs. Nous nous sentons ressembler à Paul ? Laissons nos cœurs s’exprimer malgré notre indignité et annoncer aux souffrants que nous rencontrons que Christ nous prépare une place au-delà de notre pèlerinage terrestre et que le Ressuscité est au milieu de nous malgré les doutes d’une foi quelquefois mise à mal par la maladie et le grand âge. Nous nous sentons ressembler à Pierre ? Laissons-nous d’abord prendre comme des poissons dans les filets de la pêche miraculeuse, figure de la surabondance de la grâce du Seigneur qui nous aime sans restrictions et sans limites. Et devenons pêcheurs de frères et de sœurs qui ont besoin de l’amour que nous avons reçu du Seigneur et que nous ne pouvons pas garder pour nous. Et ce d’autant plus que la source est inépuisable.

 

 

Nous nous sentons ressembler aux trois à la fois ? Alors il n’y a qu’un seul cri : Alleluia !

 

Jean-Pierre Hottois, diacre

Partager cet article

Repost0
15 décembre 2018 6 15 /12 /décembre /2018 21:43
Seul lieu d'apparition mariale officiellement reconnu officiellement en Pologne, Gietrzwałd, à la fois sanctuaire religieux et emblème patriotique, continue d'attirer des foules de pèlerins dans le sillage des Journée Mondiales de la Jeunesse de Cracovie (2016).

Seul lieu d'apparition mariale officiellement reconnu officiellement en Pologne, Gietrzwałd, à la fois sanctuaire religieux et emblème patriotique, continue d'attirer des foules de pèlerins dans le sillage des Journée Mondiales de la Jeunesse de Cracovie (2016).

27 juin 1877. À l’orée d’un village de Pologne orientale, à 200 km au nord de Varsovie et 140 km au sud-est de Gdansk, à l’époque de la division politique de la Pologne, la Vierge de tendresse apparaît pour la première fois à une pieuse adolescente de treize ans du nom de Justyna Szafrynska. Celle-ci s'achemine vers chez elle, aux côtés de sa mère, au terme d’un entretien de maturité avec le curé en vue de sa Première Communion. Le lendemain, son amie Barbara Samulowska (12 ans), alors qu’elle récite le chapelet sur le porche de l'église paroissiale, aperçoit à sa tour « la Belle Dame », assise en majesté sur un trône, portant l'Enfant-Jésus dans ses bras, entourée de séraphins, juchée dans un érable fleuri symbolisant l’Arbre de vie. Les apparitions, au nombre de 166, se renouvellent jusqu'au 16 septembre 1877, à différents moments de la journée, si bien que toute la contrée vient à apprendre la nouvelle et chacun de s’approcher respectueusement de l’église de Gietrzwałd, tels les bouviers et les bergeronnettes rassemblés à Bethléem.

Notre-Dame de Gietrzwałd : priez pour la Pologne libérée

Bien que l’historique des révélations surnaturelles à Gietrzwałd (prononcez « guiette-chfaoude ») commence le 27 juin 1877, ce lieu figurait déjà sur la carte mariale de l’Église. Dès le XVIIIe siècle, en effet, dans l'abside de l'église villageoise était vénérée une icône de la Regina Caelorum. L'association de ce titre, au nombre des Litanies à la Vierge, aux apparitions a été soulignée lors des trois premières rencontres des visionnaires enfantins avec la Vierge. Comme si la Sainte Mère avait désiré imprimer d’elle-même son image miraculeuse et s'attacher perpétuellement ce lieu de piété.
Nous sommes à la veille de la solennité des saints Pierre et Paul, figures patronales de la paroisse de Gietrzwałd. Quand le clocher sonne l’Angélus du soir, voilà que la Vierge apparaît en majesté sur un trône d’or inséré dans la frondaison de l’érable. La « Belle Dame » - la même qu’expression qu’utilisèrent les bergers de la Salette et du Laus notamment - apparaît vêtue d'une robe blanche étincelante brodée d’or ceinte d’un ruban d’azur, à l’instar de la grotte de Lourdes.  


 

Notre-Dame de Gietrzwałd : priez pour la Pologne libérée
Les apparitions continuent. Le dimanche 1er juillet, au jour de sa première communion, Justyna bénéficie d’une nouvelle apparition alors que le clocher appelle déjà les fidèles à se rassembler. À la première question posée par le curé de la paroisse, la Vierge lui répondit clairement en polonais (alors que le gouvernement oblige la population locale à parler allemand) : « Je suis la Vierge Immaculée. »
Ainsi se trouve corroboré le dogme de l'Immaculée Conception proclamé depuis peu par Pie IX, en 1854. La nouvelle se répandit à travers tous les villages environnants et les deux jeunes filles furent accompagnées de plusieurs dizaines de personnes à chaque apparition. Ceux-ci leur demandaient de poser des questions à la dame, pour savoir si telle personne était au ciel, si telle personne avait survécu aux champs de bataille, si telle personne guérirait ou encore si les persécutions contre l'Église cesseraient. L’Apparition apporte pour seule et mystérieuse réponse aux fillettes : « Priez et récitez le Rosaire. Les prêtres seront libérés, les malades guériront et la Pologne regagnera son indépendance grâce à vos prières. »
Le 8 septembre 1877, fête de la Nativité de Marie, la Vierge aurait demandé aux jeunes filles de faire bâtir une chapelle en son honneur et leur aurait indiqué une source d'eau, à l'entrée de la forêt, qui serait miraculeuse. Dès le 16 septembre, une petite chapelle fut construite près de l'érable et la source fut aménagée. On vit dès lors le nombre de pèlerins s'accroître, venant de toute la région, certains même de Lituanie ou d'autres de Prusse. Les apparitions créèrent une atmosphère fédérative entre ces différents peuples contraints de cohabiter.
Nombreux sont les éclaircissements théologiques véhiculés par les apparitions à Gietrzwald. La prière fervente est au cœur du message mariophanique, qui insiste sur le pouvoir effectif de la prière et ce d’autant plus si l’orant a recours à l’intercession fructifiante de la Madone, comme saint Louis-Marie Grignion de Montfort nous y a exhortés. De plus la Vierge Marie a appelé à l'obéissance aux prêtres et aux mises en garde des confesseurs, pourvu qu’ils se montrent dignes de leur ministère pastoral. Car les saints prêtres reçoivent la grâce de discerner la vérité et en cela sont habilités à indiquer la voie salutaire que Dieu a tracée. « Totus tuus Maria, gratia plena, dominus tecum. Ora pro nobis Maria. »  

Des messages en polonais. Le fait que la Vierge parle polonais a beaucoup soutenu la population, qui souffrait de l’occupation allemande. Le 30 juin 1877, la dame aurait dit aux deux jeunes filles : « Je désire que vous récitiez le Rosaire tous les jours. »
Le 1er juillet 1877, elle se présente : « Je suis la Vierge Marie Immaculée. » « Priez et récitez le Rosaire. Les prêtres seront libérés, les malades guériront et la Pologne regagnera son indépendance grâce à vos prières. » Le 1er août, Barbara demande : « Est-ce qu’il y aura bientôt des prêtres pour les paroisses ? » La Sainte Vierge répondit : « Si les gens prient avec assiduité, les persécutions contre l’Église cesseront et les paroisses retrouveront des prêtres. » En effet, c’est l’époque du Kulturkampf (souvent traduit par « combat pour un idéal de société », 1871-1878) du chancelier allemand Bismarck, qui s’en prend à l’Église catholique et à son influence dans l’Empire. La persécution se calme d’ailleurs dès l’année suivante, avant la signature d’accords avec le Vatican en 1886 et 1887.
Le 8 septembre, Notre Dame bénit également une source à l’entrée de la forêt voisine, en disant : « Maintenant les malades peuvent prendre et boire cette eau pour leur guérison. », d’où le surnom de « Lourdes polonais » pour le sanctuaire de Gietrzwald. Enfin, le 16 septembre, dernier jour des apparitions, Marie demande une nouvelle fois de réciter le Rosaire : « Priez le chapelet avec grande dévotion ! ». Les apparitions de Gietrzwald se situent donc dans la continuité de celles de Lourdes et annoncent celles de Fatima, 40 ans plus tard.  

L’avenir des voyantes. À la suite des apparitions, les deux fillettes entrèrent chez les Filles de la charité de Saint-Vincent-de-Paul. Barbara, devenue sœur Stanislawa lors de sa profession religieuse, fut missionnaire au Guatemala, où elle mourut le 6 décembre 1950 à 85 ans avec la réputation d'avoir été une sainte. La cause pour sa béatification fut introduite en 2005. Quant à Justyna, elle quitta la vie religieuse en 1897, se maria et mourut dans l'anonymat le plus complet.  

Reconnaissance pontificale. Une enquête canonique est lancée dès le 20 août 1877 par les autorités ecclésiastiques. La commission des théologiens ne trouve alors rien de contraire à la doctrine de l'Église aux messages attribués à la Vierge ainsi qu'aux comportements des deux jeunes filles. Une basilique est donc construite entre 1878 et 1884. En 1945, le sanctuaire est confié à un ordre de chanoines réguliers. Le 2 juillet 1970, le pape Paul VI l’élève au rang de Basilique mineure. Le 10 septembre 1967, le cardinal Karol Wojtyla (futur pape Jean-Paul II), alors archevêque de Cracovie, et le cardinal Stefan Wyszyński, primat de Pologne, couronnent l'icône de Notre-Dame de Gietrzwald. Le 11 septembre 1977, un peu plus d’un an avant l’élection d’un pape polonais, la cérémonie du centenaire proclame officiellement les apparitions comme étant authentiques et dignes de foi.
 
 
https://www.notrehistoireavecmarie.com//fr/esc/notre-dame-de-gietrzwald-priez-pour-la-pologne-liberee/?utm_source=Une+minute+avec+Marie+%28fr%29&utm_campaign=36f69cbb8c-NHM_2017_N102&utm_medium=email&utm_term=0_a9c0165f22-36f69cbb8c-105803733

Partager cet article

Repost0
1 mai 2018 2 01 /05 /mai /2018 16:15

Partager cet article

Repost0
11 avril 2018 3 11 /04 /avril /2018 06:50
Les Aventuriers de l'Amour.

Ce travail qui nous attend dans le monde ; toutes ces énergies que nous sommes en train d'accumuler pour mettre le feu à la terre ; toute cette vie intérieure, qui croît en nous pour déborder bientôt sur ceux qui nous entourent, tout cela s'écroulera vertigineusement dans le vide honteux de l'inactivité, si vient à nous manquer l'Amour des uns pour les autres. 

Tu veux que je me taise ? Mais comment supporter tant d'ignominies sociales ? L'hécatombe que le monde subit aujourd'hui ne cessera que par l'avènement de l'amour. L' Amour, dur, fort, positif, y a-t-il quelque chose de plus positif qu'aimer ? Nous l'avons réduit en courtoisie, en pure politesse : à ne pas calomnier, à ne pas refuser le salut, à ne pas offenser, à ne pas dire non, quand il s'agit de porter aide en cas de grave nécessité. 

L'Amour, allons-nous le vivre, lui aussi, par omission et par refus ? Vous, les riches, vous observez scrupuleusement la tradition, par pure politesse, mais vous annulez bel et bien le commandement d'Amour de Dieu pour observer votre tradition, celle que vous vous êtes transmise. 

Celui qui n'aime pas dans le sacrifice est mort. Ris, toi, avec celui qui rit et ne t'éloigne pas de celui qui pleure. Pleure avec qui pleure. Ne soyons pas envieux ; nous finirions par nous haïr et nous serions fratricides. Plus que donner notre vie pour un autre chrétien à un moment donné, ce qui est facile, l'amour consiste à lui donner un peu de ta vie durant toute sa vie. Un cadeau de sourires ; ton aide dans le travail, ton encouragement dans la douleur, ta joie dans sa joie, ton amitié sincère, tes délicatesses, tout ce qui peut contribuer à rendre plus agréable la vie des autres. 

L'Amour fort et surnaturel que Dieu réclame de nous, c'est l'amour de l'ennemi. Mais ce commandement, nous n'en finirons jamais de le comprendre, si nous ne pratiquons pas d'abord l'amitié et l'intimité surnaturelle et humaine avec nos amis de toujours. 

On nous dit d'avoir peu d'amis, mais de bons. Cette consigne, n'en doute pas, est bonne pour la foule et pour les enfants. Cette consigne reste valable pour tous ceux qui ne peuvent surmonter le milieu qui les entoure. 

Pour toi, homme vaillant, décidé, apôtre, la consigne est celle-ci : beaucoup d'amis et de mauvais. Que d' hommes mauvais et surtout en manque de spiritualité retourneront au Christ grâce à la sincère amitié et au Témoignage de vie d'un aventurier de Dieu, qui indiquera implicitement par la Puissance de l'Esprit qui l'habite, le chemin qui mène vers davantage de force intérieure. 

Les Aventuriers que nous voulons être, au service de Dieu, seront seuls capables de combattre les Injustices, selon l'esprit révolutionnaire des Évangiles. Notre monde a besoin de ces aventuriers de Dieu qui sont prophètes et changeront les mentalités, uniquement par Amour, car rien ne peut se faire sans les charismes donnés par l'Esprit-Saint. Puissions-nous désirer devenir ces Aventuriers que Dieu appelle inlassablement pour lui servir de Témoins au sein de notre humanité. 

Bruno LEROY.

source brunoleroyeducateur-ecrivain.hautetfort.com

Partager cet article

Repost0
4 mars 2018 7 04 /03 /mars /2018 21:17
Père Raniero Cantalamessa

Père Raniero Cantalamessa

Deuxième prédication de Carême du père Cantalamessa : « Que votre amour soit sans hyprocrisie »

Le père Raniero Cantalamessa a prononcé ce vendredi 2 mars sa deuxième prédication de Carême. Le prédicateur de la Maison Pontificale a centré sa méditation sur l’amour chrétien, partant avant tout du concept de charité tel que le définit Saint-Paul dans ses écrits.
 

Olivier Bonnel - Cité du Vatican

Il faut d’abord plonger aux sources de la sainteté chrétienne, comme l’explique par exemple l’encyclique Lumen Gentium  du Concile Vatican II : «la sainteté est l’union parfaite avec le Christ». Une vision qui reflète la préoccupation générale du concile de revenir aux sources bibliques et patristiques. Cette sainteté chrétienne, a rappelé le père capucin, est essentiellement christologique : elle consiste à imiter le Christ et son sommet est la parfaite union avec Lui.

Le père Cantalamessa est ensuite revenu sur ce que disait Saint-Paul de cette sainteté, dans la lettre aux Romains, au chapitre 12 : «je vous exhorte donc, frères, par la tendresse de Dieu, à lui présenter votre corps – votre personne tout entière- en sacrifice vivant, saint, capable de plaire à Dieu : c’est là, pour vous, la juste manière de lui rendre un culte. Ne prenez pas pour modèle le monde présent, mais transformez-vous en renouvelant votre façon de penser pour discerner quelle est la volonté de Dieu : ce qui est bon, ce qui est capable de lui plaire, ce qui est parfait ».

L’amour, première des vertus chrétiennes

Dans ces versets,  a souligné le prédicateur, toutes les vertus chrétiennes principales, ou fruits de l’Esprit, sont énoncées : le service, la charité, l’humilité, l’obéissance, la pureté. C’est sur la vertu de «charité» qu’il a souhaité s’arrêter en particulier dans cette méditation. Pour comprendre cette charité selon Saint Paul, il faut partir de cette parole initiale : «Que votre amour soit sans hypocrisie !» Cette expression, plutôt rare dans le Nouveau Testament est pourtant fondamentale car elle souligne la racine-même de l’amour sincère.

Ce que l’on demande de l’amour, c’est qu’il soit vrai, authentique, pas fictif, a poursuivi le père Cantalamessa. Chez Saint Paul, la charité est patiente, elle est bénigne, n’a pas de convoitise, ne se fâche pas, couvre tout, croie en tout, espère tout. Chez lui surtout, «le plus grand geste de charité extérieure ne servirait à rien sans la charité intérieure». La charité hypocrite, en effet, c’est justement celle qui fait du bien, sans aimer, qui montre à l’extérieur quelque chose qui ne correspond pas avec ce que l’on a dans le cœur.

«Nous aimons les hommes non seulement parce que Dieu les aime, ou parce qu’il veut que nous les aimions, mais parce que, en nous donnant son Esprit, il a mis dans nos cœurs son amour pour eux», a résumé le père capucin.

La charité en actes

Saint-Paul montre aussi comment cet «amour sincère» doit se traduire en acte dans les situations de vie de la communauté. Il faut distinguer d’abord la charité ad extra, vers l’extérieur de celle que celle ad intra, qui concerne les membres à l’intérieur d’une même communauté.  Aujourd’hui, dans un contexte où de nombreux chrétiens sont regardés avec suspicions dans la société voire persécutés pour leurs croyances, une question leur est posée : «il s’agit de comprendre quelle est l’attitude du cœur à cultiver vis-à-vis d’une humanité qui, dans son ensemble, refuse le Christ et vit dans les ténèbres au lieu de vivre dans la lumière».

L’un des plus beaux traits de la sainteté est conduit à aimer et à souffrir pour ceux qui nous font du mal. Concernant la charité à l’intérieur de la communauté, qui pourrait se manifester dans un conflit intra-ecclésial par exemple, Paul suggère trois critères : le premier c’est de suivre sa propre conscience. Si on est convaincu en conscience de commettre un péché en faisant telle ou telle chose, on ne doit pas la faire. Le deuxième est de respecter la conscience de l’autre et de s’abstenir de juger un frère, le troisième, enfin, est d’éviter de scandaliser.

Chacun est invité à s’examiner pour voir ce qu’il y a au fond de son propre choix : s’il y a la seigneurie du Christ, sa gloire, son intérêt, ou plutôt, de façon plus ou moins larvée, sa propre affirmation, son «moi», a expliqué le prédicateur.

À tous ces critères de discernement nous devons en ajouter un autre, qui est celui de l’autorité et de l’obéissance. En attendant, dans tous les conflits qui divisent aussi bien la communauté locale qu’universelle, nous sommes appelés à méditer ces paroles de la lettre aux Romains : «Accueillez-vous donc les uns les autres, comme le Christ vous a accueillis pour la gloire de Dieu».

source http://www.vaticannews.va/fr/

Partager cet article

Repost0

Présentation

  • : Congrégation des Soeurs Franciscaines
  • : Congrégation vouée au service des malades,fondée en Pologne en 1881.Diffuse en permanence L'apostolat dans différents pays.
  • Contact

Bienvenue-Witamy

 Pieta-01.jpg         Bonjour à tous -Witamy         
Bienvenue à tous et à toutes .Merci pour votre passage sur notre site.La congrégation des soeurs Franciscaines de Notre dame des Douleurs oeuvre avec volonté et acharnement pour soulager et accompagner les plus meurtris par la vie,en leur prodiguant les soins physiques et spirituels nécéssaires à leur bien-être.

Dziękujemy wszystkim odwiedzającym nasze stronice internetowe za poświecony czas na przeglądnięcie artykułów i zapoznanie się z naszym posłannictwem i misją w Kościele. Zgromadzenie Córek Matki Bożej Bolesnej zgodnie z charyzmatem Założycieli stara się służyć i pomagać ubogim,chorym i cierpiącym.
Zgromadzenie świadome ogromu pracy w tej dziedzinie, przychodzi z pomocą potrzebującym. Podejmuje dzieła z przekonaniem i oddaniem aby w miarę możliwosci poprawić i stworzyć lepsze warunki życia człowieka. 

Centre de soins infirmiers

      
Centre de soins infirmiers des Sœurs

29, rue du Marché
95160 Montmorency
Tel:01.39.64.75.40


Permanence au Centre:
de: 12h à 12h30
      16h à 17h
      19h à 19h30
Soins infirmiers à domicile sur RV

Place des Victimes du V2

95170 Deuil la Barre

Tel :01.39.83.15.52

 

Permanence :

de :   12h à 12h30

et de: 18h à 18h 30
Samedi et Dimanche sur RV

Soins infirmiers à domicile

Sur RV

Messes à Deuil et Montmorency

Messes dominicales à Deuil la Barre
Samedi à 18 h à Notre Dame

dimanche à 9h.30 
en l'église Notre Dame
Place des Victimes du V2
à 11h
en l'église Saint Louis
10 rue du Chateau

 

Messes dominicales à Montmorency

samedi à 18h30 à la Collégiale

dimanche à 10h

en l'église St.François

à 11h15

à la Collégiale

Visit from 10/09/07