Overblog
Editer l'article Suivre ce blog Administration + Créer mon blog
11 septembre 2007 2 11 /09 /septembre /2007 21:13

Sancja.jpg 

BłOGOSłAWIONA

SANCJA JANINA SZYMKOWIAK

(1910 - 1942)

 

18 grudnia 2000 r. w Rzymie, pośród 19 dekretów odczytanych w obecności Ojca św. Jana Pawła II, jeden dotyczył sprawy polskiej - heroiczności cnót Sł. Bożej S. Sancji Janiny Szymkowiak, Serafitki.  
18 sierpnia 2002 roku Ojciec Sw. Jan Pawel II na Błoniach
w Krakowie dokonał beatyfikacji Siostry Sancji.
Została też ogłoszona patronką romanistów.

Oto krótki jej życiorys.

 

            Błogosławiona Siostra Sancja Janina Szymkowiak przyszła na świat 10 lipca 1910 roku we wsi Możdżanów koło Ostrowa Wielkopolskiego jako najmłodsza i jedyna dziewczynka z pięciorga dzieci Augustyna i Marianny z Duchalskich. Ochrzczona została w kościele filialnym w Kuźnicy Czeszyckiej w trzy tygodnie po urodzeniu, 31 lipca 1910 roku, otrzymując imię: Janina. 


Janina na kolanach ojca

Mozdrzanow-dom rodzinny S.Sancji

 

 

            Jej rodzice, ludzie rzetelni, pracowici, głęboko religijni, troszczyli się, by wychować swoje dzieci w duchu autentycznych wartości chrześcijańskich. Modlitwą zaczynali i kończyli każdy dzień i każdy posiłek, często chodzili do kościoła i przystępowali do sakramentów św., a żywy kontakt z Bogiem pomagał im weryfikować swoje codzienne postępowanie w świetle wiary o czym często dzieciom przypominała matka słowami: "to nie jest po Bożemu", gdy dzieci czyniły coś, co nie zgadzało się z obowiązkami chrześcijanina. Wychowanie religijne w rodzinie Szymkowiaków szło w parze z wychowaniem patriotycznym, mieszkali bowiem na terenach zaboru pruskiego, gdzie niemiecka polityka zaborcza była nastawiona na walkę z polskością i katolicyzmem. 
                                                                  Janina z bratem ErikiemJanina w dniu I Komunii sw.

            Żywe i radosne dziecko jakim była Janina, wnosiło w dom beztroski uśmiech i radosne szczęście. Rodzice otaczali ją szczególną miłością, a ojciec nazywał swoją królewną. Wychowana w bezpośrednim kontakcie z przyrodą, w kręgu najbliższych osób, z dala od ludzkiego gwaru, lubiła samotność. Była grzecznym i uległym dzieckiem wobec rodziców i serdeczną wobec braci.

            Z domu rodzinnego Błogoslawiona wyniosła silną wiarę, gorącą miłość Serca Jezusowego, mocne zasady moralne oraz zamiłowanie do pracy sumiennej, systematycznej i poważnego traktowania swoich obowiązków.

            Po trzech latach nauki w niemieckiej szkole elementarnej w pobliskiej Szklarce, w 1919 roku rozpoczęła naukę w Żeńskim Liceum i Gimnazjum Humanistycznym w Ostrowie Wielkopolskim. Jako 9-letnie dziecko musiała więc rozstać się z rodzicami i zamieszkać na stancji. Jak czyniła w domu rodzinnym tak i w nowym środowisku postępowała: codziennie modliła się w skupieniu i często chodziła do kościoła. Chociaż była bardzo naturalna i wesoła dawało się zauważyć, że żyła innym światem, którego nie odkrywała przed otoczeniem, kochała Pana Boga nade wszystko i On był jedynym celem jej dążeń. W 1921 roku rodzice Błogoslawionej zakupili dom w Ostrowie Wielkopolskim i dzięki temu znalazła się ona znów  razem z rodzicami i braćmi.

 

            W szkole była pilną i ambitną uczennicą, wyróżniała się wzorowym zachowaniem, niezwykłą skromnością i wielką uczciwością. Była wypróbowaną koleżanką, gotową nieść pomoc w każdej chwili. Nigdy nie dała nikomu odczuć, że pochodzi z rodziny dobrze sytuowanej, przeciwnie, swoją prostotą i bezpośredniością oraz poczuciem humoru pociągała do siebie koleżanki. Delikatna miłość wobec bliźnich i wrażliwość na ich potrzeby była usposobieniem jej duszy dlatego miała uszlachetniający wpływ na innych.

            W maju 1928 roku zdała egzamin dojrzałości i wtedy po raz pierwszy jej osobiste plany nie były zgodne z planami rodziców, którzy pragnęli wydać ją za mąż i pozostać przy niej na stare lata. Udało się jej jednak przekonać rodziców i w 1929 roku rozpoczęła studia na Uniwersytecie Poznańskim, na filologii romańskiej. Okres studiów Błogoslawionej charakteryzował się usilną pracą umysłową, głębokim życiem wewnętrznym i działalnością charytatywno - apostolską. Każdy dzień rozpoczynała uczestnictwem we Mszy św., głęboka wiara nadawała sens i wartość całemu jej postępowaniu przejawiając się w konkretnych czynach miłości. Jako studentka brała czynny udział w pracach Sodalicji Mariańskiej: w zebraniach, konferencjach, rekolekcjach zamkniętych apostołując dyskretnie i skutecznie. Znali ją też dobrze różni nędzarze w najbardziej zaniedbanej dzielnicy Poznania w tzw." Wesołym Miasteczku", których wspomagała w miarę własnych sił i możliwości. Ta praca wśród ostatnich nędzarzy wymagała od niej nie tylko heroicznej ofiary, ale i odwagi. 


                                                                  Janina jako studentkaJanina w gronie rodzinnym

            W studenckim środowisku Błogoslawiona była znana jako "zawsze wesoła, pogodna, zrównoważona i pobożna". Jedna z jej koleżanek wspomina: "Nigdy nie krytykowała, ani źle o nikim nie mówiła. Także nie odważyłabym się w jej obecności o kimś źle mówić". Mimo, że była raczej osobą skrytą, nienarzucającą się, to jednak swoim postępowaniem i całym życiem  oddziaływała bezwiednie na otoczenie, które dostrzegało jej "inność". Jej własne słowa wypowiedziane do z koleżanki na temat św. Teresy od Dzieciątka Jezus, świadczą, że cel jej dążeń był jasno określony:" Powiedziała do mnie - wspomina Janina Gołębiowska - że jej imię (św. Teresy) było wypisane na niebie i ja też chce zostać świętą". To jej pragnienie stawało się rzeczywistością w zwyczajnym życiu studenckim, wśród pracy i modlitwy.

            W 1934 roku korzystając z zaproszenia Sióstr Oblatek Serca Jezusowego wyjechała do Francji do Montluçon celem nabycia większej wprawy w języku francuskim, by w ten sposób lepiej przygotować się do egzaminu magisterskiego. Przebywając we Francji wzięła udział w pielgrzymce do Lourdes i jak sama pisze: "zadecydowała ona o całej mej przyszłości i nie wracając już do domu rodzinnego rozpoczęłam postulanturę w Zgromadzeniu Sióstr Oblatek". Ziarno powołania, które od dziecka rozwijało się w niej, widocznie tam u stóp Matki Bożej, którą tak bardzo kochała, dojrzało wyrażając się w jasnej i konkretnej decyzji.

Opatrzność jednak miała inne względem niej zamiary. Wkrótce, bo po siedmiu miesiącach, na usilną interwencję rodziny, zmuszona była opuścić postulanturę i wrócić do kraju. Dla Błogoslawionej było to silne przeżycie wewnętrzne. Nie zniechęciła się jednak. Jej pełne oddanie się Chrystusowi dało jej siłę do przetrwania wszystkich trudności, a jej bezgraniczne zaufanie Bogu pozwaliło jej być szczęśliwą z tego, co przeżywała.

            Po powrocie do domu nadal myślała o wstąpieniu do klasztoru i sami rodzice obserwując jej styl życia byli pewni, że nie zrezygnuje ona ze swych planów i próżne są wszelkie ich namowy. Matka wysłała ją do brata, ks. Eryka, proboszcza w Drobninie, w nadziei, że odwiedzie ją od tego zamiaru. Ksiądz Eryk natomiast rozumiał swoją siostrę jak nikt inny i pragnął jej pomóc odczytać Wolę Bożą. W tym celu skontaktował ją z Siostrami Serafitkami, które pracowały w jego parafii. Po zapoznaniu się z pracą sióstr Błogoslawiona uświadomiła sobie, że Bóg powołuje ją do tego właśnie Zgromadzenia i 27 czerwca 1936 roku poprosiła o przyjęcie w domu prowincjalnym w Poznaniu przy ul. św. Rocha 13.

            Przy obłóczynach, które odbyły się 29 lipca 1937 roku otrzymała nowe imię: Maria Sancja. Wtedy postanowiła sobie mocno:"Ja świętą muszę zostać za wszelką cenę" i bez zastrzeżeń oddała się Bogu. Wierna przepisom zakonnym, posłuszna poleceniom przełożonych z głęboką wiarą umiała wszędzie dostrzegać wolę Tego, którego wybrała. Od zarania życia zakonnego chciała i była jedną z szarych i zapomnianych sióstr. W tym celu unikała wszelkich przejawów wyróżnienia, troskliwości, któreby ją mogły wynieść ponad innych. Jej duch modlitwy, ofiary, umartwienia i zaparcia się siebie promieniował na otoczenie i budził czasem sprzeciw w mniej gorliwych o czym świadczą słowa ówczesnej Przełożonej Generalnej: "otoczenie w pewnej mierze nie jest na takim poziomie, by ją zrozumieć".

            W Zgromadzeniu Błogoslawiona spełniała różne prace. Była wychowawczynią, nauczycielką, tłumaczką, furtianką, refektarką. Liczne i uciążliwe prace nie przesłaniały jej jednak Boga, bo każda nawet najmniejsza czynność była spełniana przez nią z miłości ku Niemu. Z tej wielkiej miłości ku Bogu wypływała miłość ku człowiekowi. Zawsze była gotowa wyręczyć, zastąpić, pomóc. Siostry strapione, załamane, cierpiące, znajdowały u niej zawsze pociechę, światło i duchowe wsparcie. Dla każdego miała dobre słowo i uśmiech, toteż w czasie okupacji jeńcy francuscy i angielscy, którym S. Sancja służyła jako tłumacz nazywali ją "Aniołem dobroci", a po śmierci całowali jej martwą rękę i mówili: "Swięta Sancja".

            Gdy przyszły ciężkie dni okupacji hitlerowskiej wiele sióstr udało się do swoich rodzin. Siostra Sancja pozostała jednak w zakonnej wspólnocie chociaż  życie tej wspólnoty z dnia na dzień stawało się trudniejsze. W tych chwilach w sposób szczególny jaśniała jej silna i niezachwiana wiara, duch męstwa oraz dziecięca ufność do Boga.

       Ciężkie przeżycia, zimno, głód, podcięły jej wątłe siły, zapadła na gruźlicę gardła. Tak jak przyjmowała wszystkie wydarzenia pomyślne czy niepomyślne, jako Wolę Bożą, tak też z całym poddaniem się Bogu przyjęła chorobę, cierpienie i śmierć ofiarując je za grzeszników i wolność Polski. Podczas choroby dała przykład heroicznego znoszenia wszelkich cierpień i wielkiej troski o potrzeby duchowe współsióstr i tych wszystkich, którzy do niej zwracali się ufni w jej pomoc.

Z wielką radością składała śluby wieczyste na łożu śmierci 6 lipca 1942 r. Były one dla niej pewnego rodzaju mistycznym przygotowaniem do zbliżającej się śmierci. Nie szarpał nią żaden lęk ni trwoga, lecz tęskniła do chwili, w której dusza jej uwolniona z więzów ciała spotka się z Jezusem.

            29 sierpnia 1942 roku wcześnie rano wezwała przełożoną  do siebie i prosząc o Komunię św. powiedziała jej, że tego dnia umrze i rzeczywiście umarła. Zgromadzone siostry prosiła o przebaczenie wszystkich win, a gdy przełożona zwróciła się do niej z prośbą o modlitwę u Boga odpowiedziała, że ma jej rozkazywać, a nie prosić, bo pragnie być posłuszną i po śmierci dodając: "Bo umieram z miłości, a Miłość miłości niczego odmówić nie może", były to jej ostatnie słowa.

            Troskę o dobro innych zabrała Błogoslawiona poza grób. Za jej wstawiennictwem wiele osób Bóg obdarzył i nadal obdarza różnymi łaskami. To sprawiło, że Zgromadzenie Sióstr Serafitek podjęło starania o wszczęcie procesu beatyfikacyjnego. Diecezjalny proces informacyjny przeprowadzono w Poznaniu w latach 1970-1979. Akta procesu informacyjnego złożono w Kongregacji Spraw Świętych w 1984 roku. Pozycja o życiu i cnotach Błogoslawionej została przedstawiona Kongregacji w maju 1992 roku. W roku 2000 odbyła się dyskusja Teologów i Kardynałów nad heroicznością jej cnót z pomyślnym rezultatem. 18 grudnia tego samego roku ogłoszony został dekret o heroiczności jej cnót. Obecnie otwarty został w archidiecezji poznańskiej proces o cudzie, za jej przyczyną dokonany. Po zebraniu materiału dowodowego dokumentacja zostanie odesłana do Kongregacji Spraw Świętych.

 Aktualność jej postaci.

Siostra Sancja ma wiele do powiedzenia w naszych czasach, nie tylko, dlatego, że jest nam współczesna, ale także i przede wszystkim, dlatego, że swoim życiem młodej chrześcijanki i młodej zakonnicy strawionym z miłości i ofiary, swoim życiem, w którym modlitwa i apostolat stapiają się w jedno gorące pragnienie miłości, proponuje nie starzejące się nigdy wartości i cnoty, do których muszą nieustannie odnosić się młode pokolenia naszych czasów, aby nie poddać się mentalności całkowicie zeświecczonej społeczeństwa, które wierzy może w Boga, ale żyje jakby Bóg nie istniał.

Siostra Sancja pokazuje przede wszystkim dzisiejszym młodym pokoleniom, że miłość Boga powinna zajmować centralne miejsce w życiu. Proponuje swoim heroicznym przykładem życie ufne w Bożą Opatrzność i miłość Ojcowską. Jest również przykładem męstwa w stawianiu czoła wymaganiom codziennego życia poprzez radykalizm ewangeliczny, który staje się także „znakiem sprzeciwu”.

Ze swoją podziwu godną wiernością radom ewangelicznym, wybranym z miłości do Boga jest świetlanym przykładem dla wszystkich, którzy wybrali życie zakonne. Zakonnicy i zakonnice dzisiejsi mogą znaleźć w postaci Błogoslawionej zachętę i propozycję do tego jak w sposób autentyczny i doskonały można zrealizować własne powołanie na drodze rad ewangelicznych

 

 

 

 

Partager cet article

Repost0

commentaires

Présentation

  • : Congrégation des Soeurs Franciscaines
  • : Congrégation vouée au service des malades,fondée en Pologne en 1881.Diffuse en permanence L'apostolat dans différents pays.
  • Contact

Bienvenue-Witamy

 Pieta-01.jpg         Bonjour à tous -Witamy         
Bienvenue à tous et à toutes .Merci pour votre passage sur notre site.La congrégation des soeurs Franciscaines de Notre dame des Douleurs oeuvre avec volonté et acharnement pour soulager et accompagner les plus meurtris par la vie,en leur prodiguant les soins physiques et spirituels nécéssaires à leur bien-être.

Dziękujemy wszystkim odwiedzającym nasze stronice internetowe za poświecony czas na przeglądnięcie artykułów i zapoznanie się z naszym posłannictwem i misją w Kościele. Zgromadzenie Córek Matki Bożej Bolesnej zgodnie z charyzmatem Założycieli stara się służyć i pomagać ubogim,chorym i cierpiącym.
Zgromadzenie świadome ogromu pracy w tej dziedzinie, przychodzi z pomocą potrzebującym. Podejmuje dzieła z przekonaniem i oddaniem aby w miarę możliwosci poprawić i stworzyć lepsze warunki życia człowieka. 

Centre de soins infirmiers

      
Centre de soins infirmiers des Sœurs

29, rue du Marché
95160 Montmorency
Tel:01.39.64.75.40


Permanence au Centre:
de: 12h à 12h30
      16h à 17h
      19h à 19h30
Soins infirmiers à domicile sur RV

Place des Victimes du V2

95170 Deuil la Barre

Tel :01.39.83.15.52

 

Permanence :

de :   12h à 12h30

et de: 18h à 18h 30
Samedi et Dimanche sur RV

Soins infirmiers à domicile

Sur RV

Messes à Deuil et Montmorency

Messes dominicales à Deuil la Barre
Samedi à 18 h à Notre Dame

dimanche à 9h.30 
en l'église Notre Dame
Place des Victimes du V2
à 11h
en l'église Saint Louis
10 rue du Chateau

 

Messes dominicales à Montmorency

samedi à 18h30 à la Collégiale

dimanche à 10h

en l'église St.François

à 11h15

à la Collégiale

Visit from 10/09/07